róża

Elegant Rose - Working In Background

piątek, 11 listopada 2011

Wyszedłem szukać… L.Staff

Wyszedłem szukać Ciebie o świcie i w trwodze,
Nie znajdując, myślałem, żem szedł drogą kłamną;
I spotkałem Cię, kiedym odwrócił się w drodze,
Bowiem przez całe życie krok w krok szedłeś za mną.

Wędrowałem dzień cały pod cienia ciężarem,
W chłodzie-m południe minął, by oto u końca
Płonąć Tobą, o zmierzchu mym, czerwonym żarem,
Jako wieczorna rzeka o zachodzie słońca.


sobota, 15 października 2011

Magiczny kuferek ...

Pani Jesień, przyniosła pogodę w pierwszej połowie października.
Wczorajszy dzień był ciepły, słoneczny i dziwnie cichy. Może to nostalgia zagląda powoli do mojego serca? A może wyjazd przyjaciół do Polski sprawił, że zrobiło się dziwnie cicho i smutno.
Wieczorem wybrałam się na spacer po plaży. Byłam zaskoczona, że pomimo tak pięknego słońca, miejsce to świeciło pustkami. Czyli sezon minął bezpowrotnie.
Znów zaczną się szare, ponure dni,które pobudzą wielu z nas do refleksji nad życiem.
Na jednym z carbootów kupiłam niewielkich rozmiarów skrzyneczkę. Ozdobiłam, pomalowałam. Trzymam w niej kilka skarbów z przeszłości :)

Magiczny kuferek… znalazłam go na plaży.
Skryłam w nim wszystkie wspomnienia,
by choć przez chwilę pomarzyć.
Kilka muszelek, szum morza, naszyjnik z pereł,
drobinki piasku…
Otwieram go codziennie o porannym brzasku.
W promieniach wschodzącego słońca tak pięknie się mieni,
Złotymi kolorami nadchodzącej jesieni.


(Twórczość własna)

sobota, 8 października 2011

Miłość ... Czesław Miłosz



Miłość to znaczy popatrzeć na siebie,
Tak jak się patrzy na obce nam rzeczy,
Bo jesteś tylko jedną z rzeczy wielu.
A kto tak patrzy, choć sam o tym nie wie,
Ze zmartwień różnych swoje serce leczy,
Ptak mu i drzewo mówią: przyjacielu.
Wtedy i siebie, i rzeczy chce użyć,
żeby stanęły w wypełnienia łunie.
To nic, że czasem nie wie, czemu służyć:
Nie ten najlepiej służy, kto rozumie.


Nadzieja ... Czesław Miłosz


Nadzieja bywa, jeżeli ktoś wierzy,
że ziemia nie jest snem, lecz żywym ciałem
I że wzrok, dotyk ani słuch nie kłamie.
A wszystkie rzeczy, które tutaj znałem,
Są niby ogród, kiedy stoisz w bramie.

Wejść tam nie można. Ale jest na pewno.
Gdybyśmy lepiej i mądrzej patrzyli,
Jeszcze kwiat nowy i gwiazdę niejedną
W ogrodzie świata byśmy zobaczyli.

Niektórzy mówią, że nas oko łudzi
I że nic nie ma, tylko się wydaje,
Ale ci właśnie nie mają nadziei.
Myślą, że kiedy człowiek się odwróci,
Cały świat za nim zaraz być przestaje,
Jakby porwały go ręce złodziei.



środa, 7 września 2011

Cztery świece ... Paulo Coelho

Cztery świece płonęły powoli. Było tak cicho, że prawie usłyszałbyś ich rozmowę.

Pierwsza rzekła:
- Ja jestem pokój! Jednak nikt nie troszczy się o to, abym płonęła. Dlatego odchodzę.
Płomień stawał się coraz mniejszy, aż w końcu zupełnie zgasł...
Druga rzekła:
- Ja jestem wiara! Najmniej z nas wszystkich czuję się potrzebna, dlatego nie widzę sensu dłużej płonąć.
Gdy skończyła mówić, lekki podmuch wiatru zgasił płomień...

Trzecia ze świec zwróciła się ku nim i ze smutkiem rzekła:
- Ja jestem miłość! Nie mam siły dłużej świecić. Ludzie odsunęli mnie na bok, nie rozumiejąc mojego znaczenia. Zapominają kochać nawet tych, którzy są im najbliżsi.
I nie czekając ani chwili zgasła...
Nagle dziecko otworzyło drzwi i zobaczyło, że trzy świece przestały płonąć.
- Dlaczego zgasłyście? Świece powinny płonąć aż do końca.
To powiedziawszy dziecko rozpłakało się. Wtedy odezwała się czwarta świeca:
- Nie smuć się. Dopóki ja płonę, od mojego płomienia możemy zapalić pozostałe świece. Ja jestem nadzieja!
Z błyszczącymi od łez oczyma, dziecko wzięło w dłoń świecę nadziei i od jej płomienia zapaliło pozostałe świece.



Pewnego dnia natrafiłam na ten wspaniały tekst, którego autorem jest Paulo Coelho.
Stał się inspiracją do utworzenia nowego clipu.


poniedziałek, 29 sierpnia 2011

Mój anioł ...

Mój Anioł co wieczór
Pierze skrzydła w pralce
Zawiesza je troskliwie
Nad kuchennym piecem
Na gwoździu wbitym w ścianę
Wiesza aureolę
I tak bardzo po ludzku
Włosy czesze przed lustrem
Rano wstaje jak wszyscy
Wkłada strój roboczy
Dzwoni z budki do Boga
I kłóci się o czyjeś jutro
A gdy wraca zmęczony
Od drzwi pyta o obiad
I zagląda do garnków
Całując mnie w ramię ...



niedziela, 28 sierpnia 2011

Kilka fotek ... Chorwacja.

Kilka zdjęć z Chorwacji.


Mury Dubrownika widziane od strony morza.


Figura, która znajduje się nad bramą prowadzącą do miasta.
Niestety, nie wiem jakiego świętego przedstawia.




Uliczki w Dubrowniku są tak wąskie, że można popijając kawę, prowadzić sąsiedzkie rozmowy :)


Pirat, który wraz ze swoimi bajecznie kolorowymi papugami pozował do zdjęć :)



No cóż, nie mogłam się oprzeć, urokowi papużek ...





Wieczorem, po kolacji można było posłuchać muzyki i śpiewu w wykonaniu wspaniałej kapeli.



Na zakończenie, wspaniały zachód słońca :)







czwartek, 25 sierpnia 2011

Wakacyjnych wspomnień ... ciąg dalszy.

Chorwacja jest pięknym, turystycznym krajem. Drogi prowadzące do znanych kurortów wypoczynkowych, wiją się niczym wstążeczki pośród wysokich gór.
Przyznam się szczerze, że zanim dotarliśmy na miejsce ...
(wstyd się przyznać),wielokrotnie zamykałam oczy, by nie patrzeć na strome, wąskie, zygzakowate drogi, jakie pokonywał nasz samochód. W pewnym momencie, pomyślałam sobie, że jeśli ktoś wybierze się tutaj " słabym " autem, może mieć problem. W dodatku powinien być dobrym kierowcą.







Na zdjęciu w oddali, widać drogę, którą pokonuje autobus.



Hotel, w którym zatrzymałam się na tydzień, miał swoją "maskotkę".

Kicia, była częstym gościem w porze serwowania posiłków.
Pewnego dnia zjawiła się ze swoimi małymi, które wzbudzały liczne zainteresowanie wśród gości hotelowych :)
Każdy chciał ich pogłaskać, nie mówiąc o dzieciach, które miały dobrą zabawę.
Kotków, koteczków, mniejszych i większych, łaciatych i czarnych spotykaliśmy codziennie podczas zwiedzania okolicy. Myślę, że Chorwaci mają do nich sentyment :)


Kochani, przyznajcie sami ...
czyż nie są piękne ?

W kolejnej notce jeszcze słów kilka o Chorwacji, a raczej fotek kilka ;)
Do miłego ;)


czwartek, 18 sierpnia 2011

Wspomnienia z wakacji ...

Dzisiaj znów pada. I to chyba koniec lata. Czego można się spodziewać na wyspach ?
Brak czasu sprawia, że na swojego bloga zaglądam coraz rzadziej.
Sezon wakacyjny minął bezpowrotnie. Pozostały miłe wspomnienia i plany na kolejny rok.
Chorwacja, którą mogłam zobaczyć z bliska, okazała się gorącym i pięknym krajem. Pobyt w Dubrowniku pozostawił miłe wspomnienia.
Kilka słów o Dubrowniku ...
Klimat w Dubrowniku jest śródziemnomorski, z łagodną, deszczową zimą oraz suchym i gorącym latem (średnie temperatury 21-29°C). Wyróżnia to miejsce Bora wiejąca zimnymi porywami od października do kwietnia. Burze zdarzają się przez cały rok, nawet latem.
Praktycznie całe stare miasto, domy, ulice i mury wykonano z kamienia.

















Chodniki wyłożone kamieniem pięknie lśnią w słońcu, co dodaje uroku temu miastu.
Mury okalające miasto od XIV w. mają 2 km długości. Przez lata skutecznie chroniły jego mieszkańców.

















Jak wiadomo kraj ten utrzymuje się również z turystyki. Dlatego większość sklepów czynna jest do późnych godzin nocnych.

cdn...






czwartek, 16 czerwca 2011

O szyby deszcz dzwoni ...

DESZCZ JESIENNY Leopold Staff

O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny
I pluszcze jednaki, miarowy, niezmienny,
Dżdżu krople padają i tłuką w me okno...
Jęk szklany... płacz szklany... a szyby w mgle mokną
I światła szarego blask sączy się senny...
O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny...

Wieczornych snów mary powiewne, dziewicze
Na próżno czekały na słońca oblicze...
W dal poszły przez chmurną pustynię piaszczystą,
W dal ciemną, bezkresną, w dal szarą i mglistą...
Odziane w łachmany szat czarnej żałoby
Szukają ustronia na ciche swe groby,
A smutek cień kładzie na licu ich miodem...
Powolnym i długim wśród dżdżu korowodem
W dal idą na smutek i życie tułacze,
A z oczu im lecą łzy... Rozpacz tak płacze...

To w szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny
I pluszcze jednaki, miarowy, niezmienny,
Dżdżu krople padają i tłuką w me okno...
Jęk szklany... płacz szklany... a szyby w mgle mokną
I światła szarego blask sączy się senny...
O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny...

Ktoś dziś mnie opuścił w ten chmurny dzień słotny...
Kto? Nie wiem... Ktoś odszedł i jestem samotny...
Ktoś umarł... Kto? Próżno w pamięci swej grzebię...
Ktoś drogi... wszak byłem na jakimś pogrzebie...
Tak... Szczęście przyjść chciało, lecz mroków się zlękło.
Ktoś chciał mnie ukochać, lecz serce mu pękło,
Gdy poznał, że we mnie skrę roztlić chce próżno...
Zmarł nędzarz, nim ludzie go wsparli jałmużną...
Gdzieś pożar spopielił zagrodę wieśniaczą...
Spaliły się dzieci... Jak ludzie w krąg płaczą...

To w szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny
I pluszcze jednaki, miarowy, niezmienny,
Dżdżu krople padają i tłuką w me okno...
Jęk szklany... płacz szklany... a szyby w mgle mokną
I światła szarego blask sączy się senny...
O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny...

Przez ogród mój szatan szedł smutny śmiertelnie
I zmienił go w straszną, okropną pustelnię...
Z ponurym, na piersi zwieszonym szedł czołem
I kwiaty kwitnące przysypał popiołem,
Trawniki zarzucił bryłami kamienia
I posiał szał trwogi i śmierć przerażenia...
Aż, strwożon swym dziełem, brzemieniem ołowiu
Położył się na tym kamiennym pustkowiu,
By w piersi łkające przytłumić rozpacze,
I smutków potwornych płomienne łzy płacze...

To w szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny
I pluszcze jednaki, miarowy, niezmienny,
Dżdżu krople padają i tłuką w me okno...
Jęk szklany... płacz szklany... a szyby w mgle mokną
I światła szarego blask sączy się senny...
O szyby deszcz dzwoni, deszcz dzwoni jesienny...



Aż korciło mnie aby umieścić ten wiersz w dzisiejszej notce...

Obudził mnie szelest deszczu, który z lekka zamieniał się w coraz to głośniejsze stukanie o szybę. Otworzyłam powoli oczy wsłuchując się w miarowe uderzenia spadających kropli. Sen powoli odchodził z na wpół przymkniętych powiek, by po niespełna godzinie stać się tylko wspomnieniem.
Delektując się poranną kawą, spojrzałam przez zapłakaną deszczem szybę. Moją uwagę przyciągnęły dwa gołębie siedzące na pobliskim dachu.
" Poranne kantyczki " przemknęło mi przez myśl,która wywołała uśmiech na mojej twarzy.

Przypomniały mi się natychmiast godzinki do NMP, których tak często lubiłam słuchać.
Oraz wspomnienia z dzieciństwa...
Pamiętam, jak będąc małym brzdącem, moja prababcia często zabierała mnie ze sobą do kościoła. Tam sadzała mnie przy bocznym ołtarzu przed obrazem Matki Bożej Częstochowskiej, sama zaś zajmowała miejsce nieopodal w ławce.
Wpatrywałam się w oblicze Matki Kościoła. Na aniołów podtrzymujących Jej koronę.Czułam dziwne ciepło płynące z tego obrazu.Zdarzało się często, że wsłuchując się w śpiew ludzi połączony z brzmieniem organów zasypiałam u stóp Maryi, by obudzić się na kolanach ukochanej prababci.
Minęło już tyle lat, a ja pamiętam te chwile, jakby to było zaledwie kilka dni temu...
Kościół pod wezwaniem
św. Teresy od Dz.Jezus w Lublinie.




poniedziałek, 6 czerwca 2011

Szkatułka , aniołek i inne cudeńka ...

Dzisiaj o kolejnych zdobyczach z ostatniego carboota , na którym byłam około miesiąca temu .
Jak już pisałam w jednym z postów , ceny na carbootach są w miarę niskie . Piszę w miarę , bo to zależy , co pojawi się na przysłowiowej " licytacji "
i co chcemy kupić . Można się targować :)




Moją kolejną zdobyczą stał się ... aniołek , który zaraz powędrował do sypialni , by zająć miejsce na półeczce koło szkatułki , zakupionej również na wyprzedaży .




Razem ładnie się prezentują ...






Na wieczku szkatułki widnieje słoń z podniesioną trąbą , która ma symbolizować dostatek i szczęście ;)
Wnętrze szkatułki wyłożone jest miękkim i delikatnym materiałem .









Wśród tandetnej , starej biżuterii znalazłam mały drobiazg , który po dokładnym obejrzeniu okazał się srebrnym wisiorkiem z możliwością umieszczenia w nim maleńkich fotografii .


Każda z zakupionych rzeczy nie przekroczyła dwóch funtów .
Więc można powiedzieć , że to była okazja :)
Oby więcej takich okazji można było spotkać na carbootach , tego życzę kupującym ...

środa, 18 maja 2011

Car Boot Sale ... po raz kolejny .

Od kilku dni śledziłam pogodę na minioną niedzielę . Znów wybrałam się na pchli targ . Przyznam się szczerze , że nie ukrywałam emocji . Poranek przywitał mnie słonecznym niebem , które zapowiadało piękny dzień .
W drodze do Ashley Heath , gdzie znajduje się jeden z licznych car bootów robiło się tłoczno . W odległości około 500 - 400 metrów od dzielącego  wjazdu , powstał niewielkich rozmiarów korek , co było znakiem , że zbliżam się do upragnionego celu .

Zdjęcia nie oddają całego wizerunku oraz atmosfery , jaka panuje w tym miejscu .
Opłata wjazdu od każdego samochodu wynosi pół funta .
Po kilku minutach czekania w korku , udaje mi się w końcu dojechać do celu .

Wjeżdżam na kilku hektarowe pole , które powoli wypełnia się samochodami .
Ruchem kieruje kilka osób , wskazując kierowcom , gdzie mają zaparkować swoje auta .
Opuszczam samochód , by wtopić się w tłum kupujących , których przybywa z każdą minutą .
Jak już wspominałam w jednym z wcześniejszych postów , można kupić tutaj rzeczy począwszy na meblach , skończywszy na gwoździach , śrubkach i śrubokrętach .
Można czasem znaleźć stare fotografie , książki oraz sprzęt grający . Na ostatnim car bucie moim oczom ukazał się wspaniały okaz . Nuty oprawione w formie książki z dedykacją z roku 1867 . Sprzedający wycenił je na 80 funtów . Jednak tutaj , jak w każdym podobnym miejscu , należy mieć się na ostrożności w nabywaniu takich okazów lub znać się chociaż odrobinę na antykach .
Bo czasem może okazać się , że kupując coś antycznego po okazyjnej cenie , kupimy niewiele wartą imitację .


Niektórzy traktują takie wypady jak rozrywkę połączoną z odpoczynkiem na świeżym powietrzu , przyprowadzając ze sobą swoich milusińskich .

Lecz po spędzeniu kilku godzin i przemierzeniu hektarów pola z całą stanowczością stwierdzam , że można odczuć zmęczenie ... w nogach :)
Moją uwagę przyciągnął , niewielkich rozmiarów psiak o ciemnej sierści . Nie wiele odbiegał wielkością od stóp właścicielki .
Nieopodal ujrzałam mężczyznę , który prowadził na smyczy psa ( bez kagańca ), których rasa jest bardzo groźna .
Nie wyglądał sympatycznie , co też skomentowałam na tyle głośno , że otrzymałam natychmiast odpowiedź po polsku od właściciela czworonoga ...
- " brzydki , ale jaki kochany " . Nie śmiem wątpić . Bo każdy z nas kocha swoje zwierzątko . A tak na marginesie ... Polacy , gdzie nas nie ma ? Właśnie na Car Butach możemy spotkać naszych rodaków nie wytężając słuchu i wzroku ,
czyli co krok , to Polak ...

poniedziałek, 9 maja 2011

Rak ...

Dzisiaj namalowałam kolejny znak zodiaku . Razem z Koziorożcem powędrują do moich rodziców . Chciałabym aby ilekroć spojrzą na obrazki , mogli się uśmiechać.
Taki był mój pierwotny plan .
Szperając w internecie w poszukiwaniu jakiegoś rymu do zodiakalnego Raka , natrafiłam na ciekawy i zarazem zabawny wierszyk ,
który pozwolę sobie przytoczyć ... niestety , nie znam autora .


Był sobie rak.
Rak zwykły tak,
że nie mógł wręcz
założyć z góry
kto tu jest wesoły,
a kto ponury.

Usiłował więc
przez szczerą chęć
nauczyć się czytać
i pisać.

Lecz nie dochodząc
do niczego
doszedł do wniosku
drogi kolego:
- Obejrzę sobie
najsłabsze ogniwo,
wrócę do domu
i pójdę na piwo.


koziorożec

gdzie dzień bezchmurny oplata
szczytów gór ostre korony
przeszedłeś kawałek świata
by bliżej być nieboskłonu

na wysokościach gdzie wrzaski
nikną, im wyżej się wspinasz
tam twoje miejsce jest w blasku
istnienia twego przyczyna

zabierzesz tylko wybranych
gdy słuchać cię będą i wspierać
ty widzisz cele obrane
na które warto nacierać

kopyta twarde do drogi
po zboczach gór niebezpiecznych
i ciągle biegną twe nogi
do złudnie miejsc niedostępnych

kto się tu zmęczy – niech wraca
kto upadł – niechaj zostanie
przed tobą ciężka jest praca
kolejne wielkie zadanie

i gdy już szczyty zdobędziesz
na gór koronach przystaniesz
nikogo obok nie będzie
samotny – pod słońcem - zostaniesz

autor luki26

Wydaje mi się, że jest trochę prawdy w tym wierszu ...

Koziorożec ...

Kilka dni temu postanowiłam namalować dwa znaki zodiaku dla moich przyjaciół . Znak wagi i koziorożca . Co do wagi , to nie miałam z nim większych problemów . Jednak koziorożec sprawił trochę kłopotu . W pierwszej wersji , miałam namalować samą głowę i tak też się stało . Jednak czegoś mi brakowało w tym obrazku . Był jakby niedokończony .
Domalowałam tułów i na tym postanowiłam zakończyć " dzieło " . Jednak i tym razem obrazek wydawał się brzydki . Poszłam po poradę do przyjaciółki . Wysłałam jej linka ze zdjęciem koziorożca .
Nie wiedziałam , że ów " ssak " stanie się zabawną historią mojego malowania . Wieczorem , otrzymałam wiadomość od Oleńki . Okazało się , że ta wspaniała i dobra duszyczka , chciała tak bardzo pomóc . Skontaktowała się z profesjonalnym malarzem i pokazała mu moje wypociny :) . Dowiedziałam się różnych ciekawych rzeczy , a raczej wykładu na temat znaków zodiaku i nie tylko . Jednym słowem przeszłam " szybki kurs malarstwa " . Uśmiałyśmy się z koleżanką co nie miara .
Była to zabawna sytuacja , którą długo będę mile wspominać .
Muszę nadmienić jeszcze raz , że nigdy nie miałam zdolności plastycznych i nie kończyłam żadnego kursu w tym kierunku .

Znak Wagi dla Natalki ...







Znak Koziorożca dla Dawida ...








Koziorożec po wniesionych poprawkach :)

niedziela, 8 maja 2011

" Nie anioł stróż " ...

mojego Anioła Stróża nie widać


choć nie zazdrości archaniołom
nie strzeże nikogo jak na obrazku
przewraca kładkę po której idę
rzuca w przepaść na zbitą głowę
wyciąga za nogawki
pyta - jak leci
mówię mu nieprzyzwoity po łacinie banał
- Aniele tobie łatwo bo nie masz ciała
ale mnie sempiterna zabolała
nie rozumie strzeżonego Pan Bóg nie strzeże
do Boga idzie się na całego
przez kładkę skopaną
przez miłość która wyszła bokiem
przez rozpacz ze szczegółami
przez korek uliczny w którym ugrzęzło pogotowie z syreną
czasem jak stonoga co pomyliła nogi i stanęła jak noga
tłumaczył i ja tłumaczę ale na obrazkach inaczej

ks. Jan Twardowski

sobota, 7 maja 2011

Jest Ktoś ...



Popatrz na swój cień i przypomnij sobie ,
że jest Ktoś bliższy niż cień .
I to tak jasny , że niewidzialny ,
a tak dobry , że najcichszy
a tak kochany , że w twoje serce
ciągle zasłuchany ...
To twój Anioł Stróż
przez Pana Boga Ci dany,
a znający Cię lepiej
od taty i od mamy .

Odezwij się do Niego właśnie tą modlitwą ,
to może twoje smutki i strachy
przy Nim wreszcie znikną ? ...


Aniele Boży, Stróżu mój
Ty zawsze przy mnie stój
Rano wieczór, we dnie, w nocy
Bądź mi zawsze ku pomocy
Strzeż duszy ciała mego
I zaprowadź do żywota wiecznego
Amen

Angel of God,
my Guardian dear,
to whom His love
commits me here,
ever this day (or night)
be at my side,
to light and guard,
to rule and guide.
Amen.

Anioły ... Opiekunowie .

Chór IX
FUNDAMENT, PODSTAWA

Aniołowie - opiekunowie.

Damabiah - boska mądrość (10 - 14 luty) - anioł, który odpowiada za odnalezienie prawidłowego kierunku w życiu, chroni przed niewidzialnymi wrogami i agresją emocjonalną, zapewnia spokój.

Menkel - boska ochrona (15 - 19 luty) - anioł, który odpowiada za stabilizację, długotrwałe związki, wspomnienia, chroni przed urazami, zwolnieniami z pracy, przykrymi wpływami z przeszłości.

Ejael - boski entuzjazm (20 - 24 luty) - anioł, który odpowiada za zmiany na lepsze, akceptację przeznaczenia, zainteresowania mistyczne i szczęście, chroni przed nieszczęściem i tragediami.

Habujah - boskie wyzwolenie (25 - 29 luty) - anioł, który odpowiada za intensywne wysiłki, zarobki, obfite zyski i zdrowie, wspomaga zmiany, remonty, odnowienie, jest opiekunem uzdrowicieli.

Rochel - boska wszechwiedza (1 - 5 marzec) - anioł, który odpowiada za zasłużoną sławę, uczciwe zwycięstwo, zapewnia pomoc innych ludzi, przynosi nieoczekiwane pieniądze oraz zapobiega stratom.

Jibamiah - boskie stwarzanie (6 - 10 marzec) - anioł, który odpowiada za koniec cyklu, transformację i nieuniknione zmiany, chroni przed separacją, oddzieleniem od bliskich, chorobami i urazami.

Hajajel - boska potęga (11 - 15 marzec) - anioł, który odpowiada za siły witalne i energię, chroni przed znużeniem, zmęczeniem, zależnością i prześladowaniem, zapobiega zdradzie zaufania i oszustwom.

Mumjah - cel wszystkich rzeczy (16 - 20 marzec) - anioł, który odpowiada za największe sukcesy uzdrawiające, sławę, pozytywne emocje, chroni przed brakiem umiaru, niedyskrecją, impulsywnością i udawaniem.