Pokazywanie postów oznaczonych etykietą urlop. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą urlop. Pokaż wszystkie posty
Przymusowy odpoczynek...

18:54

Przymusowy odpoczynek...

Dwa miesiące temu odebrałam kolejne zamówienie z polskiej księgarni. Muszę się przyznać, że trochę "zaszalałam", ale było warto. Książki, które zapełniły puste miejsce w mojej biblioteczce, czekają na swoją kolej.




W październiku wybrałam się do Polski. Dwa tygodnie przeleciało, jak przysłowiowy sen. Spotkania, zakupy, spacery, rozmowy... no i oczywiście nie mogłam oprzeć się słodkościom. Takich, w Irlandii nie ma ;)

Po niespełna dwóch tygodniach, po moim powrocie do pracy... przymusowy urlop. Tym razem dłuższy. Spowodowany małym wypadkiem w pracy. Ten czas, poświęcam na czytanie książek, spotkania ze znajomymi. Pogodne dni wykorzystuję na spacery. Nogi mam zdrowe :)
Polskie przysłowie mówi..." Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie", w moim przypadku - chorobie. Muszę powiedzieć, że mam wokół siebie znajomych, którzy mają otwarte serca. Moja wdzięczność jest nieopisana.








Szaro - buro i... deszczowo.

23:08

Szaro - buro i... deszczowo.

Po pięknym, słonecznym dniu, niebo przybrało odcienie szarości. Deszcz przyciągnął ze sobą burzę.
Pospiesznie chwytam aparat, by zrobić kilka zdjęć. Spadające krople deszczu na dach samochodu kreślą jakieś esy - floresy. W obiektywie aparatu wygląda to interesująco, natomiast zdjęcie nie oddaje całego efektu.


Wyciągam dłoń, by poczuć chłód kropel. Przyjemne uczucie...


Mija tydzień od mojego powrotu z urlopu. Znów mogłabym pomarudzić, że czas tak szybko mknie do przodu. Nie, tym razem nie zrobię tego. Ot, taka kolej rzeczy. Na to wpływu nie mamy.
Z Polski przywiozłam ze sobą trochę zdjęć, książek i postanowień...
Krótki wypad do Krakowa, spotkanie z przyjaciółką oraz zwiedzanie Wawelu sprawiły, że pomimo zmęczenia podróżą wróciłam do rodziców z uśmiechem na twarzy. Kolejny dzień upłynął na zakupach i pakowaniu walizki. Żegnana na lotnisku przez rodziców, pocieszałam ich, że niebawem znów się zobaczymy.
W domu witała mnie stęskniona Nelli. Widok cieszącego się psa, który tulił się do mnie po dwutygodniowym rozstaniu był wzruszający. Wydaje mi się, że moja sunia podrosła i odrobinę spoważniała.
Szerzej o moim urlopie w kolejnej notce.
Kilka zdjęć z ulicy Piotrkowskiej w Łodzi, czyli jak to mówią  Pietryny - łódzkiego deptaka...


















Julian Tuwim



Cegiełki upamiętniające darczyńców, którzy pomogli w powstaniu nowego deptaka.




Łódź pięknieje.

Pałac Poznańskiego

Manufaktura



Oczywiście nie mogło się obejść bez smacznych lodów - obowiązkowo :)          



Bajecznie smaczne lody truskawkowe... poezja smaku.

cdn...
Urlop... czyli spotkania, zakupy i relaks.

10:44

Urlop... czyli spotkania, zakupy i relaks.

Cudowna cisza. Słychać tylko szum deszczu spływającego po liściach. Oddycham "polskim powietrzem". To już piąty dzień mojego pobytu w Polsce. W sobotnie południe wylądowaliśmy szczęśliwie na Łódzkim lotnisku. Przywitało nas słońce. Rodzice szczęśliwi z powrotu do domu. Wiadomo... " wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej". Cieszę się, że odwiedzili mnie w Irlandii. W taki sposób możemy pobyć ze sobą dłużej.
W poniedziałkowe popołudnie spotkanie z przyjaciółką i duuży puchar lodów sprawiły, że wracałam do domu w radosnym nastroju.


Marynia, jest jedną z najwspanialszych przyjaciółek, na której zawsze można polegać i ufać. Bezcenne są takie przyjaźnie :)
W przyszłym tygodniu planuję dwudniowy wypad do Krakowa, którego nie widziałam od kilku ładnych lat.
Pierwszego dnia urlopu nie mogło obyć się bez mojej ulubionej wuzetki. Nie straszne mi kalorie. Moje wakacje mają być bezstresowe i pełne relaksu. Jednym słowem jak to mówią "luzik".


Małe zakupy, wśród których znalazła się kolejna powieść mojego ulubionego autora.






Będzie to wspaniała lektura na jesienne, deszczowe dni...
Zapewne to nie koniec moich poszukiwań w świecie książki.
Z całego serca pozdrawiam moich internetowych znajomych, życząc słonecznej pogody na każdy dzień :)
Do miłego Kochani...                                                                      
  

 Przepis na relaks...

1. Szczypta dobrego humoru
2. Uśmiech
3. Dobra książka
4. Filiżanka smacznej, ulubionej herbaty lub kawy 
5. Pomyśl, że jutro może przynieść miłe niespodzianki
6. Posłuchaj ulubionej muzyki
7. Pozwól pozytywnym myślom zająć miejsce obok ciebie                                                                     


Słonecznie...

06:51

Słonecznie...

Coś wilgotnego dotyka mojego policzka. Delikatnie otwieram zaspane oczy. Widzę kudłatą, uśmiechniętą mordkę Nelli, która dopomina się wyjścia na dwór. Jeszcze maleńką chwilkę - myślę sobie. Pies odchodzi, jakby rozumiała moje myśli. Lecz po kilku minutach wraca, by ponownie dotknąć mojej twarzy. Tym razem trafia w moje oko. Cóż, nie ma rady. Trzeba wstawać. Piąta dwanaście. Trochę za wcześnie, ale obowiązek ważniejszy. Za oknem chłodny poranek, ale słoneczny. Zapowiada się ładny dzień. A ja chora. Ból gardła sprawia, że wszystko smakuje inaczej. Poranna kawa powoli sprawia, że odchodzi senność. Jednak po chwili mój organizm znów walczy ze snem.


Kilka dni temu byliśmy nad morzem. Odrobina relaksu przydała się domownikom. Sunia również posmakowała porannej bryzy. Jednak jak się okazało, boi się morskich fal.


Biedna moja sunia. Niedawno była bardzo chora. Zatrucie pokarmowe. Zapewne zjadła coś na spacerze, co zaszkodziło jej zdrowiu. Byłam sama z nią w domu. Młodzież w Polsce. Nie wiedziałam co jej podać na bolesne dolegliwości i rozstrój żołądka. Jak się okazuje najlepszym lekarstwem był Nifuroksazyd, który zaleciła pani weterynarz. Na szczęście moje i Nelli znalazłam w domowej apteczce lekarstwo. W ciągu kilku dni sunia wróciła do zdrowia.
Tak sobie myślę, że czas przecieka przez kartki kalendarza niepostrzeżenie. Tylko ich zerwana ilość przypomina o tym, że stajemy się odrobinę starsi.
Tak niedawno tuliłam małego chłopca w swoich ramionach, a za niedługą chwilkę będę miała synową...
Młodzież wróciła z Polski zadowolona i odrobinę wypoczęta. A na palcu Marysi błyszczał zaręczynowy pierścionek. Czasy się zmieniają. Dzisiaj w takich ważnych chwilach młodzież woli być sama. Cóż, nie udało mi się zrobić zdjęć z zaręczyn, ale mimo to uwieczniłam jej dłoń podczas ostatniego spaceru...


Za tydzień moja kolej na urlop. Czy uda mi się zrealizować  plany ? Cóż, czas pokaże.
Copyright © Dom na końcu świata ... , Blogger