Pokazywanie postów oznaczonych etykietą relaks. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą relaks. Pokaż wszystkie posty
Urlop... czyli spotkania, zakupy i relaks.

10:44

Urlop... czyli spotkania, zakupy i relaks.

Cudowna cisza. Słychać tylko szum deszczu spływającego po liściach. Oddycham "polskim powietrzem". To już piąty dzień mojego pobytu w Polsce. W sobotnie południe wylądowaliśmy szczęśliwie na Łódzkim lotnisku. Przywitało nas słońce. Rodzice szczęśliwi z powrotu do domu. Wiadomo... " wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej". Cieszę się, że odwiedzili mnie w Irlandii. W taki sposób możemy pobyć ze sobą dłużej.
W poniedziałkowe popołudnie spotkanie z przyjaciółką i duuży puchar lodów sprawiły, że wracałam do domu w radosnym nastroju.


Marynia, jest jedną z najwspanialszych przyjaciółek, na której zawsze można polegać i ufać. Bezcenne są takie przyjaźnie :)
W przyszłym tygodniu planuję dwudniowy wypad do Krakowa, którego nie widziałam od kilku ładnych lat.
Pierwszego dnia urlopu nie mogło obyć się bez mojej ulubionej wuzetki. Nie straszne mi kalorie. Moje wakacje mają być bezstresowe i pełne relaksu. Jednym słowem jak to mówią "luzik".


Małe zakupy, wśród których znalazła się kolejna powieść mojego ulubionego autora.






Będzie to wspaniała lektura na jesienne, deszczowe dni...
Zapewne to nie koniec moich poszukiwań w świecie książki.
Z całego serca pozdrawiam moich internetowych znajomych, życząc słonecznej pogody na każdy dzień :)
Do miłego Kochani...                                                                      
  

 Przepis na relaks...

1. Szczypta dobrego humoru
2. Uśmiech
3. Dobra książka
4. Filiżanka smacznej, ulubionej herbaty lub kawy 
5. Pomyśl, że jutro może przynieść miłe niespodzianki
6. Posłuchaj ulubionej muzyki
7. Pozwól pozytywnym myślom zająć miejsce obok ciebie                                                                     


 Przyjaźnie, kwiaty, podarunki i Dzień Matki...

15:08

Przyjaźnie, kwiaty, podarunki i Dzień Matki...

Kilka dni temu odwiedziła mnie moja sąsiadka. Usłyszałam pukanie do drzwi. Kiedy je otworzyłam, pojawił się w nich duży bukiet bzu. Właściwie nie bukiet a raczej gałąź. Ucieszyłam się z jej wizyty oraz podarunku, jaki mi przyniosła. Kwiaty trafiły do wazonu, który umieściłam na biblioteczce. Ich zapach wypełnia cały pokoik. Kiedy przyjrzałam się liściom, stwierdziłam, że różnią się od polskiego bzu.


Od tej samej sąsiadki, która wróciła z Polski po tygodniowym urlopie otrzymałam przesympatyczny upominek. Jest to postać Św. Michała Archanioła na drewnie. Ucieszyłam się niezmiernie, bo od pewnego czasu otaczam się aniołami, aniołkami... Staram się nawet kupować je z moich małych wypraw po świecie.


Mira, bo o niej tu mowa, jest przesympatyczną kobietą. Cieszę się niezmiernie z naszej znajomości. Dobrze mieć taką sąsiadkę. Nie czuję się samotna. Wręcz przeciwnie. Każdego dnia myślę sobie, że spotyka mnie tyle rzeczy. Dobrych, miłych, przesympatycznych. Za które dziękuję Opatrzności.
Od niedawna w moim życiu pojawiła się kolejna znajoma, Jola. Jest wyjątkowa. Wrażliwa. Przeżywająca każdą najdrobniejszą sytuację. Nasza przyjaźń pogłębia się każdego dnia. Jola była niedawno w Portugalii. Stamtąd przywiozła mi małego kogucika - gift. Podobno powinien przynosić szczęście.


To nie koniec przyjaźni. Ale o kolejnych napiszę innym razem.

Wczorajszy dzień był dość ciężki i odrobinę długi. Kiedy wróciłam z pracy czekała mnie przemiła niespodzianka...


Życzenia i piękne róże sprawiły, że zapomniałam o zmęczeniu. Na koniec lampka białego wina. Jutro dzień wolny. Czas na odpoczynek i małą chwilkę relaksu...



Copyright © Dom na końcu świata ... , Blogger