róża

Elegant Rose - Working In Background

wtorek, 29 maja 2012

Wiersze o aniołach... Maria Pawlikowska-Jasnorzewska - Czy anioł zlatuje na ziemię?



Czy anioł zlatuje na ziemię
z ramionami jak do uścisku
a zleciawszy wśród trawy drzemie
na szerokim wichrowym lotnisku

Czy to chmura zapłonęła w górze
czemu rosa na trawach czerwona
anioł zleciał na płonącej chmurze
otwierając szeroko ramiona


Te sympatyczne aniołki, to kolejna zdobycz z carboota :)

Dzień Matki...

Ten dzień był dla mnie szczególnie wyjątkowy... Kiedy wróciłam z pracy, czekała na mnie niewielka przesyłka z Irlandii. Po charakterze pisma domyśliłam się, że to od mojego syna. Otwierałam kopertę drżącymi rękoma. Tak dawno się nie widzieliśmy.
Moim oczom ukazał się śliczny, maleńki słonik z pięknymi życzeniami. Wzruszyłam się, a moje oczy... no cóż...
Dlaczego ten czas tak szybko mknie do przodu?
Wszak jeszcze wczoraj trzymałam na swych rękach małego chłopca o blond włosach...

niedziela, 6 maja 2012

Zabawy z fotografią... wierszem i muzyką malowane.

Fotografowanie jest moją pasją. Wciąga, czyli pochłania bez reszty. W połączeniu z poezją i muzyką staje się pięknem...

Programy do obróbki zdjęć pozwalają tworzyć niejednokrotnie wspaniałe kompozycje. Wystarczy tylko polubić czasochłonne spędzanie czasu przed komputerem... któż z nas tego nie lubi ;)))

Czasem potrzeba inspiracji; weny, która podpowie sercu od czego zacząć.
Tak jest z powstawaniem moich klipów. Dość często na czyjąś prośbę,obdarowana muzyką czy też wierszem, próbuję coś stworzyć. Najtrudniej jest dobrać odpowiednie obrazy, w poszukiwaniu których spędzam długie godziny szperając w necie...
Efekt końcowy,bywa czasem zaskakujący :)

http://www.youtube.com/watch?v=wwRxU-SXbik
http://www.youtube.com/watch?v=6TaKqDlYOys
http://www.youtube.com/watch?v=uOox9x-McR0

środa, 2 maja 2012

New Forest...

Korzystając z pogody, zaplanowałam kolejną wycieczkę. Tym razem wybrałam się do New Forest, Narodowego Parku położonego w południowej Anglii. Jego powierzchnia wynosi 571 km2. Wiedziałam, że miejsce to zamieszkują dzikie konie. Wrzucam do plecaka z niewielkim prowiantem pudełeczko z cukrem w kostkach, mając nadzieję, że będę mogła go dobrze spożytkować :) Wyruszyłam wcześnie rano. Podziwiając po drodze ogromne połacie terenu ozdobionych brunatną roślinnością, która nie zdążyła jeszcze na dobre rozkwitnąć. Po niedługim czasie dojechałam na miejsce. Nie wiem dlaczego, ale zawsze od dziecka miałam dziwny lęk do koni. Może dlatego, że są to duże zwierzęta, a może po części, że potrafią spłoszone zrobić krzywdę człowiekowi. Sama nie wiem, gdzie leży przyczyna. Jednak spotkanie z tymi pięknymi zwierzętami sprawiało, że jechałam tam z uśmiechem na ustach w poszukiwaniu nowych przygód... Czas ucieka, więc dlaczego nie można wyjść mu naprzeciw? Oczywiście w miarę rozsądku...
Podziwiam angielską architekturę, czyli domy pokryte "strzechą". Nie powiem, robią wrażenie. Sielsko. Jednak nie wiem dlaczego, myślami wracam do Irlandii, gdzie spędziłam cztery lata. Ładniejsza. Przyjazna i radośniej było tam mieszkać... Inny klimat. Ale, ale... każde miejsce ma swój urok nieprawdaż?
Na drodze spotykam jedyny angielski pub w zielonej tonacji, który uwieczniam na zdjęciu. Kolejną fotografię robię na skrzyżowaniu dróg, gdzie widnieje drogowskaz. Myślę, że ten okaz również warto zapisać w kadrze...
Kieruję swoje kroki w głąb parku, gdzie przyroda zaczyna zadziwiać swoją okazałością i tajemniczością... Rozglądam się wokoło w poszukiwaniu dziko pasących się koni. Są... Ukryte gdzieś za drzewami na zboczu ścieżki.
Podchodzę powoli, by nie spłoszyć zwierząt. Jednak one wcale nie okazują zdenerwowania. Podchodzą same, ciekawe świata i ludzi.
Częstuję je kostkami cukru. Konie przyjmują ten poczęstunek z wyraźnym zadowoleniem... jakby w podziękowaniu pozwalają się głaskać. Są piękne, pomimo tego, iż nikt o nie tak naprawdę nie dba. Zaczynam się zastanawiać, jak wyglądało ich życie w bardzo odległych latach? I niestety... jednego nie przewidziałam; kiedy odchodzę, konie podążają za mną dopominając się kolejnych kostek cukru. Stają się wręcz natarczywe. Uciekam, jak to mówią, biorąc nogi za pas.Śmiechu miałam co niemiara pomimo lęku, który zaczął dawać mi się we znaki... :)))))))
Wędruję w głąb Parku. Powiedziałabym raczej lasu, bo gęstość i wielkość drzew przypomina bardziej las niż park. Drzewa są ogromne i stare... podmokły teren każe się wycofać z dalszej wycieczki.
Ze względu na niesprzyjające warunki atmosferyczne zdjęcia niestety nie wyszły najlepiej...
Odjeżdżam, żegnając się z mieszkańcami lasu...