róża

Elegant Rose - Working In Background

wtorek, 30 września 2014

Książka Myśli Moich " Po Asfaltowej Drodze Bez Końca... " Richard Josef Monkos

Wczoraj kiedy wróciłam z pracy, czekała na mnie przesyłka. Otwierałam ją ostrożnie. Czekałam na nią z ciekawością. Kiedy wyjęłam ją z koperty moim oczom ukazała się książeczka w czerwonej, twardej oprawie. Poezja Pana Rysia, czyli Ryszarda Josefa Monkosa, który przysłał mi ją z Duseldorfu.












Przepiękne wydanie. Poezja napisana prostym językiem, przenika serce i duszę.
Panie Ryszardzie, chylę czoła dziękując za wspaniały prezent.

Anioły w moim życiu...

Zdjęcie zrobione photoshopem.

Kim jest ta postać, której suknia z gwiazd utkana
Na bezkresnym niebie w szafiru płaszcz odziana
Mówią, że nic nie ma
Że nam się wydaje
A ona przemierza świata mego staje
Lękiem mnie napawa, gdy patrzę w jej stronę
Dlaczego ją widzę, wciąż nad moim domem


Margaret7410

Dzisiaj trochę o aniołach. Bo niby dlaczego miałabym o nich nie mówić, jeśli wspierają mnie swoją pomocą i obecnością. Kto chce niech wierzy. Ja wierzę.
Pewnego późnego wieczoru wyszłam przed dom. Niebo spowite gwiazdami. Zaczęłam wpatrywać się w granatowy firmament i podziwiać to, co ofiarowała nam Opatrzność. Zachwycałam się wzdychając, dziękując jednocześnie Stwórcy za tak piękny świat. Nagle spostrzegłam jakąś postać, która poruszała się w różnych kierunkach. Trudno mi opisać jej wygląd. To było jakby skupisko gwiazdek, które przybrały postać podobną do... no właśnie. Wierzący powiedziałby, podobną do anioła. Przymknęłam na chwilę powieki, bo wydawało mi się, że popadam w złudzenie. Jednak nie. Widziałam go w dalszym ciągu. Zmieniał swoje położenie. Raz leciał w jedną stronę, raz w drugą. Wyglądało to tak, jakby coś sprawdzał. Nagle poczułam, jego wzrok na sobie. Przeszedł mnie dziwny dreszcz i lęk. On powoli zmierzał w moim kierunku. Gdyby włosy mogły stanąć mi dęba, to chyba by się tak stało. Doznałam niebywałego lęku. Uciekłam do domu. Młodzież ( mój syn i jego narzeczona ) zapytali mnie co się stało. Opowiedziałam im o tym dziwnym spotkaniu. Stanęliśmy we trójkę w oknie, by upewnić się, czy będzie coś widać. Oni nie widzieli nic. Natomiast ja, widziałam "gwiezdnego przybysza ", jak oddalał się w stronę miasta.
Tego widoku nigdy nie zapomnę.
Dość często wychodzę w pogodny wieczór, by popatrzeć w niebo. Zdarza mi się, że go widzę. Wygląda to tak, jakby czuwał nad osiedlem domków gdzie mieszkam.
Może ktoś powie, że jestem szalona. To nic. Ale to co widzę, czego doznaję i co czuję musiałam zapisać na moim blogu. W końcu to mój blog. Miejsce, w którym mam czuć się dobrze.


wtorek, 2 września 2014

Radość z życia...

Czasem zastanawiam się skąd we mnie niechęć do pisania bloga. Domyślam się, że takie uczucie dopada nie tylko mnie. Nie tak dawno znajoma skasowała swojego bloga. Był piękny. Wspaniałe zdjęcia, nie mówiąc już o stylu pisania. Przychodzą takie dni, kiedy potrzebujemy się komuś ot tak zwyczajnie wygadać. Wylać swoje żale i smutki, do filiżanki napełnionej brązowym płynem, który ma niby uspokoić nasze sumienie, duszę i serce. I najlepiej gdyby to było w miłej i sympatycznej atmosferze. Przy kimś, kto będzie słuchał i słuchał, nie wydając z siebie niepotrzebnych słów. Czyli jednym słowem terapia sąsiedzka, przyjacielska... psychoterapia.
No proszę, trochę się zapędziłam, a nie o tym miałam pisać.
Po dwóch miesiącach znów lecę do Polski. Będzie to krótki wypad na tydzień. Taka mała odskocznia od dnia codziennego. Nie narzekam. Jestem szczęśliwa. I ta cisza, za którą dziękuję Opatrzności. Każdy dzień mknie do przodu jak strzała. Otoczona bliskimi czuję się wspaniale. Wiele radości do mojego życia wnosi kochana Nelly. Ktoś kiedyś powiedział, że dom bez zwierzaka, to jak ogród bez kwiatów. To prawda.



Zdaję sobie sprawę, że mam zaległości w pisaniu bloga. Więc po krótce...



Półka z książkami, która przenosi mnie od czasu do czasu w świat marzeń...


Do abażuru nocnej lampki oraz żyrandolu doszyłam koraliki białe i różowe, które pasują do kolorystyki mojego pokoiku.
Poniżej interesująca lektura mojego ulubionego autora.