róża

Elegant Rose - Working In Background

niedziela, 19 lipca 2015

Oni tam na nas czekają...

Myślę, że wielu z nas szuka w swoim życiu "przystani", w której chciałoby osiąść na stałe i odpocząć po trudach całego życia. Jednak los lubi płatać dziwne figle. Kiedy jednym przychodzi coś z łatwością, to drugim nie dość, że ciernie wyrastają przed stopami, to ze zdwojonym trudem i siłą, w pocie czoła muszą zdobywać każdą najdrobniejszą rzecz. I tak też jest ze mną. Skazana na samotność, pomimo przyjaciół, których cenię nade wszystko.
To o czym dzisiaj napiszę, wprawi w zdumienie jednych, innych w niedowierzanie, a pozostałym wywoła ironiczny uśmiech na ustach. To nic. Moje decyzje i moje życie...
Dzisiaj odwiedziłam kobietę, która jest jasnowidzem. Zdesperowana, postanowiłam zasięgnąć ostatniej deski "ratunku -porady".
W drzwiach przywitała mnie bardzo sympatyczna dziewczyna, podając w serdecznym uścisku dłoń. Zwróciłam uwagę, że jest chłodna. Dziwnie chłodna, co miało się później okazać, że Anna przebywa w otoczeniu tych, którzy przeszli już na tamtą stronę. Zaprosiła mnie do domu. Kiedy przekraczałam próg, stwierdziłam, że panuje w nim miła atmosfera. Pomieszczenie, w którym miałyśmy rozmawiać znajdowało się na samej górze. Należało pokonać strome i podwójne schody. Pokoik sprawiał wrażenie przytulnego. Dwa łóżka, stolik, komoda oraz świece stanowiły jego całość.
Zaczęłyśmy rozmawiać na luźne tematy. Anna pytała od kogo otrzymałam jej telefon. Jak to mówią pocztą pantoflową... Rozmawiało nam się dobrze. W pewnej chwili moja rozmówczyni zamilkła patrząc gdzieś przed siebie, jakby widziała coś więcej poza mną i meblami. Spojrzała na mnie z zapytaniem, czy zmarło mi kiedyś dziecko?
Spytałam ją dlaczego  o to pyta?
Odpowiedziała, że widzi pięknego chłopca o czarnych włosach i niebieskich oczach.
- Czy to twój syn?
Kiwnęłam potakująco głową...
Anna - on jest przy Tobie zawsze i chce ci powiedzieć, że bardzo cię kocha i czeka "tam" na ciebie. Pomimo, że zmarł jako niemowlę, tutaj przyszedł jako czternastoletni chłopiec...
- Moje serce zalała niespodziewana fala ciepła. Łzy spływały po policzkach. Nie bałam się.
Anna - on cię przytula teraz.
Płakałam jak małe dziecko ze szczęścia, a ona razem ze mną. Powiedziała, że jeszcze nie miała takiej sytuacji.
Nie prosiłam jej o to. Poszłam do niej w zupełnie innym celu.
To co usłyszałam i czego się dowiedziałam od Anny, pozostanie moją tajemnicą. Lecz spotkanie Tych, których nie oczekiwałam spotkać, sprawiło, że wracałam do domu z dziwnym uczuciem lekkości. Dzisiejszy wieczór pozostanie w mojej pamięci na bardzo długo... i wiem jedno, że "oni" "tam" na nas czekają.



4 komentarze:

  1. Czyto się wydarzyło naprawdę?Zaczynam byc ostatnio jednym wielkim zwątpieniem.Gubię się co chwila,zaczyna mi brakować sensu życia mimo wszystko,też chce uwierzyć,ze tam czekają.Czy to tylko sen?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, rozumiem Cię doskonale. Życie pokazało wiele złego. Również ze strony kościoła. Nie wstydzę się o tym mówić. Dzisiaj rozdzielam sprawy wiary od osób, które pełnią służbę w kościele. Zawiodłam się i rozczarowałam. Przez co zmieniło się moje spojrzenie na wiarę i kościół. Wierzę, ale inaczej niż kiedyś. Nadal jestem katoliczką, Jednak odnoszę wrażenie, że nie należy ufać "im" bezgranicznie i wierzyć we wszystko co mówią. Szczególnie jest mi wstyd za tych, którzy krzywdzą tych najmniejszych, niewinnych. To jakiś koszmar, który szerzy się po świecie. Ale chyba najwięcej wstydu przynoszą nam nasi rodacy pełniący wysokie stanowiska w hierarchii kościelnej. Co się dzieje w miejscu, które powinno świecić przykładem dla innych? Iluż ludzi krzywdzą i swoim postępowaniem odsuwają ( odstraszają i zniechęcają ) do kościoła. Przepraszam. Trochę się rozpisałam. Ale ten temat jest na czasie i jakże bulwersujący. Co to sfery życia po tamtej stronie, to przeżyłam kilka dziwnych sytuacji. Ja wierzę, że życie po życiu istnieje. W co nie wątpię. Być może kiedyś nabiorę odwagi, by napisać o kilku doznaniach jakie mi się przytrafiły. Bądź silna moja droga i ufaj. Zwątpienia będą zawsze. Bo tak ma być. Musimy nieustannie walczyć. Jeśli chciałabyś porozmawiać na głębsze tematy, o których napisałam w tym poście... to napisz do mnie na e-maila. avonmargaret7410@gmail.com z chęcią odpiszę i podzielę się z Tobą tym, co już wiem. Z serca pozdrawiam. Przytulam. Bądź silna.

      Usuń
  2. Jestem spirytystką i głęboko wierzę w to, o czym mówisz. Zostałam nią po śmierci mojego syna z powodu choroby nowotworowej.
    Przytulam mocno.

    OdpowiedzUsuń
  3. Urszulo, dziękuję za komentarz. Miło mi Ciebie poznać i gościć na moim blogu. Każdy komentarz jest dla mnie bezcenny. Przytulam moja droga i serdecznie pozdrawiam z Dublina.

    OdpowiedzUsuń