Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki. Pokaż wszystkie posty
Pożyczalscy...

13:54

Pożyczalscy...


Uwielbiam przyrodę. No kocham jednym słowem. I mogłabym tak pisać i wychwalać każdą porę roku. Bo przecież w każdej z nich można odnaleźć to coś, co zachwyci serce. Na szczęście w dzisiejszych czasach,"każdy" może być "artystą".Tak,nie pomyliłam się. Każdy.
Wystarczy nacisnąć pstryczek swojego aparatu i gotowe.
Kiedy radość jest w sercu, kocha się cały świat. Kiedy smutek nawiedza moją duszę, niczym gość nie proszony, zamykam się w czterech ścianach, by przeczekać "niepogodę".
Czasem chowam się w świecie książek, które lubię czytać. W mojej biblioteczce można znaleźć również tematykę dla dzieci. Miło jest czasem powrócić do wspomnień. Do krainy marzeń z dziecięcych lat. I jedną z nich, są "Pożyczalscy".
Wspaniała czterotomowa seria, która przenosi w przedziwny świat maleńkich ludzików, żyjących pod podłogą.


Do tego smaczna kawa i można szybować do krainy przygód i niezwykłości...





Zostań w domu...

16:24

Zostań w domu...


Kilka dni temu powiększyłam swoją biblioteczkę, z myślą o dłuższym siedzeniu w domu. To dwie nowości Blanki Lipińskiej "Ten dzień" oraz "365 dni". Mam nadzieję, że będę je czytała z zainteresowaniem. Przychodzą takie chwile, że brak weny twórczej pozostawia białą kartę mojego bloga. Tak jest właśnie dzisiaj. Liczę na łut szczęścia, że nie wszystkie dni będą do siebie podobne. Wszystkim życzę dużo siły, zdrowia oraz wytrwania.

Dzień trzeci...





Przymusowy odpoczynek...

18:54

Przymusowy odpoczynek...

Dwa miesiące temu odebrałam kolejne zamówienie z polskiej księgarni. Muszę się przyznać, że trochę "zaszalałam", ale było warto. Książki, które zapełniły puste miejsce w mojej biblioteczce, czekają na swoją kolej.




W październiku wybrałam się do Polski. Dwa tygodnie przeleciało, jak przysłowiowy sen. Spotkania, zakupy, spacery, rozmowy... no i oczywiście nie mogłam oprzeć się słodkościom. Takich, w Irlandii nie ma ;)

Po niespełna dwóch tygodniach, po moim powrocie do pracy... przymusowy urlop. Tym razem dłuższy. Spowodowany małym wypadkiem w pracy. Ten czas, poświęcam na czytanie książek, spotkania ze znajomymi. Pogodne dni wykorzystuję na spacery. Nogi mam zdrowe :)
Polskie przysłowie mówi..." Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie", w moim przypadku - chorobie. Muszę powiedzieć, że mam wokół siebie znajomych, którzy mają otwarte serca. Moja wdzięczność jest nieopisana.








Miłe zaczytanie...

20:00

Miłe zaczytanie...

Tydzień temu odwiedziłam polską księgarnię w centrum Dublina. Zamówiłam sobie pokaźną ilość tytułów, które przyjadą z Polski pod koniec miesiąca. Nie omieszkałam przeglądnąć półek z książkami. Oczywiście moje oczy powędrowały w stronę lektury; lekkiej i przyjemnej dla duszy... czyli romanse. Po chwili, po zapoznaniu się z krótkim streszczeniem trzech pozycji, książki znalazły się w moim koszyku. Z ogromną przyjemnością wypełnię wolny czas zatapiając się w świecie zaczytania...





W jesienne, szare i słotne wieczory na "wszystko" najlepszym lekarstwem jest ulubiona książka. Uwielbiam szelest pachnących drukiem zapisanych stron, które pozwalają zapomnieć na chwilę o otaczającym mnie świecie.


Pogoda, książki, Ikea...

13:31

Pogoda, książki, Ikea...


Niedziela, szesnastego marca... poranek z "kapuśniaczkiem", czyli pogoda do spędzania czasu w domu. Wczoraj miałam plany, by wybrać się dzisiaj na długi spacer. Niestety. Mżawka od wczesnych godzin rannych nie zwiastuje pogodnego dnia.
To nic. W piątek otrzymałam paczkę z Polski, a w niej wspaniałe książki, które jakiś czas temu zamówiłam. Pogoda sprzyja lekturze.
Spośród zamówionych pozycji wybrałam "Czas Burzy" Antonio Socciego. Podreptałam do kuchni, by wstawić wodę na herbatę. Oczywiście, kiedy otworzyłam szafkę, w której stoją rzędem herbaty smakowe (każdy z domowników lubi coś innego), przez chwilę zastanawiałam się, jaką wybrać. Uśmiechnęłam się do swoich myśli. Czy człowiek cały czas musi stać przed wyborem? Dlaczego nasze życie nie jest proste? No tak, byłoby zbyt proste. Odpowiedziałam na swoje pytanie. Lubimy sobie dogadzać, oj lubimy :) Wybrałam herbatkę z lipy. Uśmiałam się z unowocześnień Google, bo kilka zdjęć wrzuconych poklatkowo tworzy zabawne ruchome gify.

 
Wracając do książki, okazuje się być interesująca. Należy do powieści bestsellerowych. Wykorzystując poranną, niczym nie zmąconą ciszę, zagłębiam się w wybranej lekturze.


Po dwugodzinnym czytaniu, pozwalam moim oczom odpocząć. Ale cóż to za odpoczynek, kiedy od książki przechodzę do komputera ?
Staram się uporządkować moje zdjęcia, jakie robiłam w ostatnim czasie. Zwalniam miejsce na karcie pamięci. Jutro dzień Świętego Patryka, więc aparat będzie niezbędny. Mam cichą nadzieję, że uda mi się zrobić kilka interesujących zdjęć.
Wczoraj wybrałam się z młodzieżą znów do Ikei. Chciałam kupić jakiś zestaw kwiatów w koszyku, by przyozdobić wejście przed domem. Niestety, takich kwiatów nie było. To nie ten sklep. Pomimo, iż rośliny doniczkowe i ogrodowe  również można kupić w tym miejscu.
Pozachwycałam się meblami, a  do domu wróciłam z zakupioną półką na książki.



 
  

 
 




 
 


                                                    Motywy haftu są teraz bardzo modne. 

Piękne są te meblowe kompozycje, ale ceny są bardzo wysokie...

  





 

                                               Koralowy (kolorowy) zawrót głowy :)


Żółty, to jeden z moich ulubionych kolorów. Tym zestawem jestem zachwycona.

 


Czyż to nie jest Baśniowy Świat ?
Myślę, że w tym wszystkim najważniejsze jest odpowiednie oświetlenie, które podkreśla walory ekspozycji.


Odłożona na półkę...

11:09

Odłożona na półkę...



Sprawdzając pocztę mailową otworzyłam wiadomość od Księgarni internetowej dobreksiazki.pl.
Zamawiałam w niej wiele interesujących pozycji. Jednak dzisiaj coś szczególnie przykuło moją uwagę, a mianowicie książka oraz tekst umieszczony na zakończenie listu...

Co powiedział Bóg
Neale Donald Walsch

,,Mam na imię Neale i rozmawiałem z Bogiem. Tobie również się to zdarzyło. Być może nie jesteś tego świadom, ale tak właśnie było. Zapewne nadałeś temu wydarzeniu po prostu inną nazwę. Być może nazwałeś to nagłym uczuciem wszechogarniającej miłości, czy też najwznioślejszą myślą lub największym przypływem natchnienia, jakiego kiedykolwiek zdarzyło Ci się doświadczyć."



 

"Nie bagatelizuj małych dobrych uczynków, wierząc że niewiele mogą pomóc. Krople wody jedna po drugiej, po pewnym czasie wypełnią duży garnek."

Patrul Rinpocze

Pomyślałam sobie, że warto byłoby tą pozycję mieć w swoich zbiorach. Ale pomijając książkę, bo przecież nie ona tak bardzo przyciągnęła moją uwagę tylko słowa zapisane poniżej. Ileż prawdy jest zawartej w tych dwóch zdaniach. Gdyby każdy z nas zwracał na to uwagę świat stałby się lepszy...

 Kilka dni temu otrzymałam przesyłkę z Polski w postaci książki.

 

 

Pozycja ta zainteresowała mnie na tyle, że musiałam odłożyć na półkę czytaną obecnie "Irlandzki sweter". Dopiero teraz odkryłam, jak wspaniałym autorem jest Antonio Socci. Postanowiłam wyszukać więcej pozycji książkowych napisanych przez tego autora i zamówić je. 

Wielu z nas poszukuje prawdy. Odkrywając coś nowego, co pogłębia naszą wiedzę i wiarę. Coś, co doskonali nasze wnętrze. Wystarczy tylko chcieć i umieć dostrzegać to, co tak często dla wielu jest niewidzialne. Temat "morze"... by świat stał się lepszy, powinniśmy zacząć od siebie. Drobnymi kroczkami, nie zrażając się przeciwnościami. Mamy stać się miłością, chociaż nie jest to łatwe. Nasze serca tak często przybierają formę głazu, który powinniśmy starać się skruszyć. Czyli, nic nie jest proste. Życie jest trudne, a i my sami potrzebujemy wsparcia duchowego. Odrobiny zrozumienia i uczucia. Przyjaźni i serdeczności. Dając otrzymujemy. Otrzymując, przenosimy ten blask na innych, którzy żyją w naszych sercach i otoczeniu. Nigdy nie jest za późno, by zacząć wszystko od nowa.  

Słowa, które dzisiaj przeczytałam trafiły głęboko do mojego serca... "... Krople wody jedna po drugiej, po pewnym czasie wypełnią duży garnek."

 

Lubię kiedy inni są szczęśliwi...

22:39

Lubię kiedy inni są szczęśliwi...

Kiedyś przeczytałam na blogu mojej znajomej, że chciałaby przeczytać "Anię z Zielonego Wzgórza" w oryginale. Długo szukałam tej książki w Anglii. Niestety nie udało mi się jej kupić. Ale czasem podobno marzenia się spełniają... Pewnego poranka idąc do pracy, weszłam na chwilkę do sklepu. I cóż się stało? Aż pisnęłam z radości, przez co wzbudziłam zainteresowanie młodej osoby stojącej za ladą. Pośpiesznie wyciągnęłam rękę, gdzie znajdowały się książki. Nie mogłam uwierzyć. Stałam, jak zamurowana. Przytuliłam jedną z nich do siebie uśmiechając się na myśl, że będę mogła zrobić małą niespodziankę mojej internetowej przyjaciółce. Potrzeba było mojego powrotu do Irlandii, bym mogła spełnić czyjeś maleńkie marzenie :)



Książka niebawem poleci do Polski :)

A teraz moja kolejna lektura na najbliższy czas.


Wrócę jeszcze na chwilkę do ostatnio przeczytanej pozycji  pt." Dowód" E. Alexandra.
Nie odłożyłam jej zupełnie na półkę. Jestem pewna, że przez pewien czas będę do niej zaglądała. Poruszyła ona na tyle moje wnętrze, że chciałabym zatrzymać z niej coś na dłużej...
Dzięki niej zrozumiałam coś. Inaczej patrzę na życie. Zaczynam się uśmiechać.
W najbliższą sobotę lecę do Polski. Decyzję podjęłam nagle. Udało mi się załatwić kilka dni wolnego. I za małą chwilkę będę mogła zrobić rodzicom niespodziankę :)
Nauczmy się każdego dnia, dziękować za wszystko. Uśmiechać się nawet przez łzy. I nie dopuszczać do siebie smutnych myśli. Kochani... niech wasz nawet  najmniejszy  uśmiech i pozytywne spojrzenie na świat, rozgoni szare chmury z waszego życia.
Tego Wam najmilsi życzę :)


A teraz odrobinę uśmiechu przed snem...

Kilka dni temu zamek w drzwiach mojego pokoju zaczął odmawiać posłuszeństwa. Od wewnątrz mogłam je zamknąć i otworzyć bez problemu, lecz od strony korytarza gdybym je zamknęła, byłby problem z ich otworzeniem. Pewnego poranka zapomniałam o tym zupełnie i oczywiście wychodząc ze swojego pokoju, który właśnie postanowiłam przewietrzyć zamknęłam drzwi. Uśmiechnęłam się, że z łatwością mi się to udało.( Był również problem z ich zamykaniem z zewnętrznej strony). Ale po chwili uśmiech na moich ustach zamienił się w mały grymas. O jej, - pomyślałam sobie. Przecież teraz mogę ich nie otworzyć. I tak też się stało. Siłowałam się z klamką dość długo. Drzwi ani drgnęły. W pokoiku zostawiłam telefon. Na moje szczęście w kuchni był laptop. Zaraz wysłałam z Facebooka wiadomość do syna, który był w pracy informując go o moim problemie. Dopisałam również...- he, he, synu, chyba wejdę do pokoju przez okno po drabinie.
Na co otrzymałam odpowiedź...- he, he, mamo. Nawet nie próbuj, bo narobisz sobie jeszcze problemu i spadniesz. I w dodatku sąsiedzi będą mieli ubaw.
Oczywiście posłuchałam syna, który niebawem pojawił się w domu, by ruszyć matce na odsiecz z pomocą :))))
Klamka została wykręcona i zdjęta. Następnego dnia syn miał naprawić zamek.







Kolejnego dnia, kiedy wróciłam z pracy w domu nikogo nie było. Młodzi pojechali na zakupy. Wchodząc do przedpokoju moją uwagę przyciągnęła karteczka przyklejona do drzwi...


Czytałam kilkakrotnie maleńką wiadomość, którą zostawił dla mnie syn. Śmiejąc się z tej przygody, jaka mi się przytrafiła, pomyślałam sobie, że muszę zapisać to na blogu. Wygląda na to, że za kilka lat mogę zapomnieć jak się nazywam :))) Oczywiście to żart.
Cała sytuacja rozbawiła mnie na dobre. Muszę się do czegoś przyznać. Kocham ten czas. Czas, w którym mój syn przemienia się w mężczyznę. Za chwilkę założy własną rodzinę. Mam nadzieję, że będzie mi dane doczekać momentu, kiedy będę mogła tulić w swych ramionach jego dzieci. Kiedy stanę się najszczęśliwszą babcią pod słońcem.


Copyright © Dom na końcu świata ... , Blogger