Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kwiaty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kwiaty. Pokaż wszystkie posty
Maj poezję pisze...

12:23

Maj poezję pisze...


Minął kwiecień. Maj jako jeden z najpiękniejszych wiosennych miesięcy zasiadł na tronie, przyozdabiając wszystko wokoło romantycznością,poezją,kolorami i bukietem kwiatów.
Eh... rozmarzyłam się trochę.
Przed moim balkonem w końcu zakwitły bzy. W koronie drzewa kryją się ptaszyny,umilając swym śpiewem moje rozmyślania. Życie jest piękne, jeśli pozwolimy przyrodzie zawładnąć naszym sercem.
Moja ukochana przyjaciółka jest wyjątkową osobą. Posiada artystyczną duszę oraz wiele innych zdolności.
Jedną z nich jest poezja, która potrafi przeniknąć nie jedno serce i duszę...

maj
wszystko oszalało z
oraz na punkcie miłości
i w to ze mną graj


Markat Nowacka

***
w kolorowe sukienki
ubrał dzieci kasztanowiec
przyszłe owoce


Markat Nowacka

 ***
na nowo rozhulała się wiosna
szeroko rozkładając uda kolorów
rozmawia szelestem wzrostu
i brzemiennością makijażu
niecierpliwa
z przyspieszonym krokiem w ogromność
ze słońcem i dorodnością
między palcami


Markat Nowacka









Kochani, życzę Wam przemiłego,zdrowego i spokojnego weekendu  ;) 
Święta...

15:13

Święta...


Dzień upływa z najbliższymi oraz składaniu życzeń przez internet i telefonicznie.
Termometr za oknem wskazuje dwadzieścia dwa stopnie Celsjusza. Ptaki swym śpiewem wypełniają świąteczną ciszę. Ciszę wyjątkową, jakiej jeszcze nie było. Bo ten czas jest dla nas wszystkich wyjątkowy. Wychodzę na balkon, by poczuć promienie słońca na swojej twarzy oraz lekki powiew wiatru. Kilka dni temu kupiłam kilka sztuk kwitnących niebiesko bylin. Dzisiaj przyozdabiają balkonowe skrzynki, które są imitacją maleńkiego ogródka. Do miseczek wypełnionych wodą przylatują ptaki. Miło jest popatrzeć na te maleńkie dary przyrody. Uwielbiam wiosenny czas. Czas wzrastania, który pozwala rozmarzyć się i wyciszyć.
Błogosławionych świąt życzę wszystkim...




Wiosna...

09:54

Wiosna...



W moim życiu zmiany przychodzą zawsze jesienią. Tym razem z wiosną przyszło nowe.
Powrót do Polski stał się priorytetem. Mija trzeci tydzień odkąd jestem w rodzinnym domu. Ten trudny dla wszystkich czas, dla Polski, jak i dla całej Europy przyniósł pandemię, jaką jest korona wirus. Niemożność wychodzenia z domu sprawiła, że trudno jest usiedzieć w czterech ścianach. Wychodzę tylko po niezbędne zakupy. Najtrudniej jest wtedy, kiedy dopisuje pogoda. Gdzie słońce zagląda swymi promieniami przez okno, a szczebiot ptaków z pobliskiego parku przedostaje się do domu, nawet przez zamknięte okna. Czym zająć się w ten trudny czas? Jak zaplanować każdy kolejny dzień?
Pomysłów jest wiele,książki, fotografia,gotowanie. Zawsze można coś wybrać. I czas spędzany z najbliższymi, którego tak bardzo mi brakowało.
Mam nadzieję,że czasu na pisanie bloga będę miała aż nadto.






                                              

Zapachniało majem...

22:03

Zapachniało majem...

Tak. Zapachniało majem. Kwitnące drzewa upajają swoją wonią. W ogródkach i parkach kolorowo od wiosennych kwiatów. Kilka dni temu wybrałam się na spacer po centrum Dublina. Z przyjemnością zaglądnęłam do pobliskiego Parku przy Grafton Street. Po przejściu kilku alejek usłyszałam dźwięki tanecznej muzyki. Z ciekawością pomaszerowałam w tamtą stronę. Widok tańczących par wywołał uśmiech na mojej twarzy. Prawdziwa majówka, jak to w dawnych czasach bywało...



Zatrzymałam się na chwilę, bo jakże miło było popatrzeć, na szczęśliwych ludzi. Szkoda tylko, że słońca w Irlandii ciągle jak na lekarstwo.




Lubię, uśmiechających się ludzi. Kiedy chociaż przez chwilkę są szczęśliwi.







Wracałam do domu po długim spacerze. Zmęczona, zamyślona i odrobinkę głodna. W domu po lekkim posiłku postanowiłam, że czas zakończyć ten dzień kaloryczną bombą. A co mi tam...




Dzień zakończył się przy płomieniu różanej świecy. Kolejnym odcinkiem ulubionego serialu pt."Wspaniałe Stulecie", oraz smacznym, lodowo - owocowym deserem.


Deser lodowy;
lody śmietankowe
maliny
truskawki
banan
borówka
mandarynka
płatki migdałów

Można dodać bitą śmietanę posypaną delikatnie czekoladą lub cynamonem.


Kwiaty w wazonie...

23:11

Kwiaty w wazonie...

Wiosna. Ubóstwiam tę porę roku. Aleje pełne kwitnących drzew. I poranki wśród, których z zachwytem przysłuchuję się ptasim trelom... eh... jakiż piękny ten świat. Przymykam na chwilę oczy, by zaczerpnąć głęboko porannego, rześkiego powietrza . Kocham kwiaty. Staram się, by wazon w moim domu, nigdy nie stał pusty. Dlatego często  wracając z pracy, wstępuję do marketu po "małe co nieco".


Wiosna, to czas sadzenia i wysiewania nowych nasion. W miejsce zeszłorocznych, przemarzniętych kwiatów wsadziłam nowe. Moją ulubioną lawendę oraz pelargonię, którą otrzymałam w prezencie od mojej przyjaciółki Miry.
A w wazonie pojawił się okazały bukiet róż, zakupionych w prezencie mojemu synowi z okazji urodzin. To już dwadzieścia siedem lat... jakże ten czas mknie do przodu.





Niedzielny spacer oraz plany na kolejny tydzień...

14:28

Niedzielny spacer oraz plany na kolejny tydzień...

W niedzielny, wolny od niepamiętnych czasów dzień, wybrałyśmy się z moją sąsiadką i jej psem Tofikiem na spacer. Pogoda dopisywała. Ptaki zanosiły swoje trele oznajmiając wszystkim wokoło o zbliżającym nadejściu wiosny. Zaczyna się nowy tydzień, który przyniesie coś nowego. Ale przemknie niespostrzeżenie w szybkim tempie, bo podobno CZAS został nam skrócony. Bywa nie raz tak, że pomimo zaplanowanego tygodnia, niestety, nie zdołam wszystkiego wykonać. I być może dni, które zamieniły się w minuty należy podzielić i zaplanować na nowo. W tym tygodniu zachęcam siebie, jak również innych do sięgnięcia po ciekawą książkę oraz obejrzenia interesującego filmu. Co to będzie w moim przypadku? Opiszę w kolejnym poście. Tak często łapię się na tym, że po powrocie z pracy, właściwie nie mam już czasu na nic innego, jak tylko zawinąć się w kołdrę, sprawdzić e-maile i powędrować do Krainy Snów. Telewizji nie oglądam. Czasem popatrzę tylko na wiadomości, które nie wróżą nic dobrego. Wpędzają jedynie w stany depresyjne. Natomiast reklamy, które przyprawiają o mętlik i zawrót głowy sprawiają, że pilot od telewizora leży daleko ode mnie. Więc cóż, nie pozostaje nic innego, jak tylko dobra książka lub film, którego fabułę mogę sama wybrać. Niebawem, bo już w marcu w Dublinie rozpocznie się Festiwal Pięciu Lamp, czyli Five Lamps Festival w dniach od 04.03.2015 - 14.03.2015. Odrobinę więcej o festiwalu w kolejnej notce...







Niedzielny spacer z przyjaciółką.

Dom pachnący chlebem...

08:49

Dom pachnący chlebem...

Wczoraj w całym domu zapachniało chlebem.
Co za miłe uczucie. Swojskie. Takie prawdziwie domowe. Moja siostrzenica zakasała rękawy i upiekła pierwszy w swoim życiu chlebek. Smakował wyśmienicie. Z masełkiem, jeszcze delikatnie ciepły rozpływał się przysłowiowo w ustach...



Wróciłam tego dnia z pracy zmęczona. Od kilku dni nie czuję się najlepiej, a to zasługa tutejszej pogody. Zapowiadany huragan w Irlandii przyniósł skoki ciśnienia, na które jestem bardzo wrażliwa.
Przez tych kilka trudnych dni wracając z pracy, marzyłam, by szybko znaleźć się w łóżku.
Trzy dni temu pojawiły się przymrozki. Na tyle "duże", że należało wyjść wcześniej z domu, by nie spóźnić się do pracy. Samochody błyszczały od skrzącego lodu. Wygląd w blasku latarń był piękny. Pokusiłam się o zrobienie kilku fotek...




Irlandia popularnie  nazywana Zieloną Wyspą kwitnie nawet zimą...

Kilka dni temu zerwałam odrobinę zieleni, z której ułożyłam mały bukiecik do mojego pokoiku, który nazywam " Małym Zakątkiem Ciszy " lub "Samotnią".
To miejsce jest wyjątkowe. Maleńki pokoik, w którym czuję się wyjątkowo. Mała pustelnia i skrawek mojego małego nieba :)


W chłodne wieczory czas napalić w kominku, by przy cieple żarzących się polan, napisać świąteczne życzenia do bliskich i znajomych...



                                      Świąteczne życzenia . Zapraszam do odwiedzenia stronki :)
 Przyjaźnie, kwiaty, podarunki i Dzień Matki...

15:08

Przyjaźnie, kwiaty, podarunki i Dzień Matki...

Kilka dni temu odwiedziła mnie moja sąsiadka. Usłyszałam pukanie do drzwi. Kiedy je otworzyłam, pojawił się w nich duży bukiet bzu. Właściwie nie bukiet a raczej gałąź. Ucieszyłam się z jej wizyty oraz podarunku, jaki mi przyniosła. Kwiaty trafiły do wazonu, który umieściłam na biblioteczce. Ich zapach wypełnia cały pokoik. Kiedy przyjrzałam się liściom, stwierdziłam, że różnią się od polskiego bzu.


Od tej samej sąsiadki, która wróciła z Polski po tygodniowym urlopie otrzymałam przesympatyczny upominek. Jest to postać Św. Michała Archanioła na drewnie. Ucieszyłam się niezmiernie, bo od pewnego czasu otaczam się aniołami, aniołkami... Staram się nawet kupować je z moich małych wypraw po świecie.


Mira, bo o niej tu mowa, jest przesympatyczną kobietą. Cieszę się niezmiernie z naszej znajomości. Dobrze mieć taką sąsiadkę. Nie czuję się samotna. Wręcz przeciwnie. Każdego dnia myślę sobie, że spotyka mnie tyle rzeczy. Dobrych, miłych, przesympatycznych. Za które dziękuję Opatrzności.
Od niedawna w moim życiu pojawiła się kolejna znajoma, Jola. Jest wyjątkowa. Wrażliwa. Przeżywająca każdą najdrobniejszą sytuację. Nasza przyjaźń pogłębia się każdego dnia. Jola była niedawno w Portugalii. Stamtąd przywiozła mi małego kogucika - gift. Podobno powinien przynosić szczęście.


To nie koniec przyjaźni. Ale o kolejnych napiszę innym razem.

Wczorajszy dzień był dość ciężki i odrobinę długi. Kiedy wróciłam z pracy czekała mnie przemiła niespodzianka...


Życzenia i piękne róże sprawiły, że zapomniałam o zmęczeniu. Na koniec lampka białego wina. Jutro dzień wolny. Czas na odpoczynek i małą chwilkę relaksu...



Wiosno zostań dłużej... czyli spacer po Phoenix Parku.

19:34

Wiosno zostań dłużej... czyli spacer po Phoenix Parku.

Kilka dni temu wybraliśmy się do Phoenix Parku na mały spacer. Pogoda piękna, więc należało pożytecznie wykorzystać chwilkę wolnego popołudnia. Zachwycałam się przepięknymi magnoliami, których było wiele odmian. Uroczo wyglądały. Jakbym była w jakimś bajkowym świecie.




Zapewne się powtórzę, ale takie spacery powinny trwać odrobinę dłużej, by móc zrelaksować się  oraz zwiedzić te miejsca, które aż proszą, by nie przerywać wycieczki. Po godzinnym spacerze dotarliśmy w wyjątkowe miejsce. Można powiedzieć, przeurocze. Nie wielkie oczko wodne, po którym pływały kaczki. Opodal można było usiąść, by nasycić oczy uroczym pejzażem i niezmąconą ciszą.




Po kilkunastu minutach usłyszeliśmy dzwonek, jakim w odległych czasach woźni posługiwali się w szkołach dzwoniąc na rozpoczęcie lekcji czy przerwy.
Ten dźwięk oznaczał koniec wycieczki. Za chwilkę zamykają...

Po woli opuszczaliśmy park z postanowieniem, że niebawem znów tutaj wrócimy. Spiesząc się do wyjścia robiliśmy zdjęcia. Chciałam nacieszyć oczy wszystkim, co otaczało mnie dookoła. Dzwonek strażniczki ponaglał...


Na drzwiach wyjściowych widniało interesujące ogłoszenie z informacją o świątecznym pikniku, na który wybrała się młodzież.


Niestety, nie mogłam im towarzyszyć, ponieważ mimo dnia świątecznego musiałam być w pracy.
Z tego pikniku "dzieci" przywiozły soki ( zdrowa żywność ). Muszę przyznać, że są smaczne. Jednak dodatek wody do szklanki z sokiem sprawia, że jego smak jest delikatniejszy.


cdn...


Copyright © Dom na końcu świata ... , Blogger