Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anioły. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anioły. Pokaż wszystkie posty
Anioły w moim życiu...

19:42

Anioły w moim życiu...

Zdjęcie zrobione photoshopem.

Kim jest ta postać, której suknia z gwiazd utkana
Na bezkresnym niebie w szafiru płaszcz odziana
Mówią, że nic nie ma
Że nam się wydaje
A ona przemierza świata mego staje
Lękiem mnie napawa, gdy patrzę w jej stronę
Dlaczego ją widzę, wciąż nad moim domem


Margaret7410

Dzisiaj trochę o aniołach. Bo niby dlaczego miałabym o nich nie mówić, jeśli wspierają mnie swoją pomocą i obecnością. Kto chce niech wierzy. Ja wierzę.
Pewnego późnego wieczoru wyszłam przed dom. Niebo spowite gwiazdami. Zaczęłam wpatrywać się w granatowy firmament i podziwiać to, co ofiarowała nam Opatrzność. Zachwycałam się wzdychając, dziękując jednocześnie Stwórcy za tak piękny świat. Nagle spostrzegłam jakąś postać, która poruszała się w różnych kierunkach. Trudno mi opisać jej wygląd. To było jakby skupisko gwiazdek, które przybrały postać podobną do... no właśnie. Wierzący powiedziałby, podobną do anioła. Przymknęłam na chwilę powieki, bo wydawało mi się, że popadam w złudzenie. Jednak nie. Widziałam go w dalszym ciągu. Zmieniał swoje położenie. Raz leciał w jedną stronę, raz w drugą. Wyglądało to tak, jakby coś sprawdzał. Nagle poczułam, jego wzrok na sobie. Przeszedł mnie dziwny dreszcz i lęk. On powoli zmierzał w moim kierunku. Gdyby włosy mogły stanąć mi dęba, to chyba by się tak stało. Doznałam niebywałego lęku. Uciekłam do domu. Młodzież ( mój syn i jego narzeczona ) zapytali mnie co się stało. Opowiedziałam im o tym dziwnym spotkaniu. Stanęliśmy we trójkę w oknie, by upewnić się, czy będzie coś widać. Oni nie widzieli nic. Natomiast ja, widziałam "gwiezdnego przybysza ", jak oddalał się w stronę miasta.
Tego widoku nigdy nie zapomnę.
Dość często wychodzę w pogodny wieczór, by popatrzeć w niebo. Zdarza mi się, że go widzę. Wygląda to tak, jakby czuwał nad osiedlem domków gdzie mieszkam.
Może ktoś powie, że jestem szalona. To nic. Ale to co widzę, czego doznaję i co czuję musiałam zapisać na moim blogu. W końcu to mój blog. Miejsce, w którym mam czuć się dobrze.


Anioły są wśród  nas... zebrane z netu.

10:38

Anioły są wśród nas... zebrane z netu.


           
Anioły są wśród  nas

Anioły są wśród nas,
rzadko się ujawniają,
owiane tajemnicą swojej egzystencji,
są nawet wtedy, kiedy życie się zmienia.
Anioły zmieniają każdy ból w radość istnienia,
jednym dotknięciem swojej dobroci,
ocierają morze Twoich łez.
Na to mają serce, żeby kochać,
dobrą wolę by przebaczać,
nieważne jak bardzo będzie źle,
przynoszą nadzieję, na lepsze jutro...











Najważniejsza jest atmosfera...

12:33

Najważniejsza jest atmosfera...

W minioną sobotę przyjechali do nas znajomi. Dom od razu poweselał. Zrobiło się miło, wesoło i tak rodzinnie. Takie chwile chciałoby zatrzymać się na dłużej :) Przywieźli ze sobą ciasto. Otóż nie takie zwyczajne. Irlandzkie ciasto na Święta Bożego Narodzenia. Pełno w nim rodzynek i jest baaardzo słodkie. Otóż, że należę ostatnio do łasuchów... prawie całe zjadłam sama. Oczywiście nie jednego dnia ;D

Można je porównać do naszej Wigilijnej Kutii lub makiełek stawianych na wigilijnym stole.



Za niespełna tydzień poczuję się naprawdę rok starsza. Urodziny i następnego dnia imieniny, o których pamiętali Marta z Rafałem przypomniały mi, że czas nie stoi w miejscu... Otrzymałam od nich wspaniały prezent. Coś co bardzo lubię i zbieram :)








Odpakowywałam go bardzo ostrożnie z ogromną ciekawością, co jest w środku :)


Moim oczom ukazał się śliczny świecznik z trzema aniołkami, który zaraz powędrował na zaszczytne miejsce. Znajomi sprawili mi przeogromną niespodziankę. Zaszkliły mi się oczy ze wzruszenia.
Martusiu, Rafałku z serca jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam serdecznie :)
Muszę nadmienić, iż znajomi mają przesympatycznego i bardzo mądrego psiaka, który wabi się Floki, rasy Jack Russel Terrier.


Może kiedyś będę szczęśliwą właścicielką takiego mądrali :)
Po ich wyjeździe, zrobiło się bardzo cicho w całym domu. Może zbyt cicho? Czyż nie jest ważna atmosfera tam gdzie przebywamy? I z kim współdzielimy swoje szczęście i radość. Najważniejsi są przyjaciele, którzy mimo odległości zawsze są przy nas blisko. Czy to myślami, czy też sercem. Podtrzymują nas na duchu w tych mniej radosnych chwilach. Kiedy czujemy się bezsilni i bezradni. Nikt z nas nie jest sam. Wystarczy zatrzymać się na chwilkę i rozejrzeć wokoło, by dostrzec to, co tak często jest niewidzialne dla naszych zapłakanych i smutnych oczu.

"PRZYJACIELE SĄ JAK CICHE ANIOŁY, KTÓRE PODNOSZĄ NAS, GDY NASZE SKRZYDŁA ZAPOMNIAŁY JAK LATAĆ."


Copyright © Dom na końcu świata ... , Blogger