Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiosna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiosna. Pokaż wszystkie posty
Magiczne lato...

11:43

Magiczne lato...






Lato. Zastanawiam się jakie będzie w tym roku.  Plany na najbliższe miesiące mam wypełnione po brzegi. Kilka dni temu zajęłam się odnawianiem mebelków na działce. W stylu Decoupage. Co prawda nigdy wcześniej tego nie robiłam, ale początek wyszedł nawet ciekawie. Marzą mi się piękne, ciepłe, słoneczne dni, które pozwolą zająć się ogrodem. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że ziemia woła o deszcz. Mam jednak cichą nadzieję, że Opatrzność nie zawiedzie. Jestem w trakcie zakupów ; farby, pędzelki, lakiery, woski, serwetki z odpowiednim nadrukiem. Niedawno ukończyłam abażur do starej lampki, którą odnowiłam na kolor biały.
Podpowiedzi w internecie jest wiele. Swoją drogą wystarczy tylko zacząć, a pomysły będą przychodzić same. 
Eh, wiosna. Cóż za rozkoszna pora roku. Tak pięknie na świecie. Na działce tyle interesujących zakątków oraz zieleni. Uśmiecham się do moich marzeń...



Bo wiem, że marzenia się spełniają...





Maj poezję pisze...

12:23

Maj poezję pisze...


Minął kwiecień. Maj jako jeden z najpiękniejszych wiosennych miesięcy zasiadł na tronie, przyozdabiając wszystko wokoło romantycznością,poezją,kolorami i bukietem kwiatów.
Eh... rozmarzyłam się trochę.
Przed moim balkonem w końcu zakwitły bzy. W koronie drzewa kryją się ptaszyny,umilając swym śpiewem moje rozmyślania. Życie jest piękne, jeśli pozwolimy przyrodzie zawładnąć naszym sercem.
Moja ukochana przyjaciółka jest wyjątkową osobą. Posiada artystyczną duszę oraz wiele innych zdolności.
Jedną z nich jest poezja, która potrafi przeniknąć nie jedno serce i duszę...

maj
wszystko oszalało z
oraz na punkcie miłości
i w to ze mną graj


Markat Nowacka

***
w kolorowe sukienki
ubrał dzieci kasztanowiec
przyszłe owoce


Markat Nowacka

 ***
na nowo rozhulała się wiosna
szeroko rozkładając uda kolorów
rozmawia szelestem wzrostu
i brzemiennością makijażu
niecierpliwa
z przyspieszonym krokiem w ogromność
ze słońcem i dorodnością
między palcami


Markat Nowacka









Kochani, życzę Wam przemiłego,zdrowego i spokojnego weekendu  ;) 
Przyroda...

10:27

Przyroda...



Pogoda dopisuje. Kolejny dzień pandemii. Jeden z wielu. Przestałam już liczyć, czy to ma sens?
Cieszę się, że mój balkon wychodzi na południe, a widok z niego jest pokarmem dla duszy i spragnionych oczu za normalnością.
Wczesnym rankiem przylatują ptaki,by zaspokoić swoje pragnienie z rozstawionych pojemników z wodą. Swymi maleńkimi dziobkami unoszą wodę kropelka,po kropelce. Szczebiot ich rozchodzi się po okolicy, informując inne ptaki, że właśnie w tym miejscu znajduje się "źródełko".
Zaprzyjaźniłam się nawet z bąkiem, który pracowicie zbiera pyłek z niebieskich balkonowych kwiatków. Uśmiecham się do tych kochanych stworzonek, bez których świat byłby pusty i jakże cichy.
Już niebawem zakwitnie bez, który będzie również cieszyć moje oczy.
Jest za co dziękować Opatrzności. Za każdy dzień, który pomimo różnych doświadczeń wnosi w nasze życie nadzieję...




Święta...

15:13

Święta...


Dzień upływa z najbliższymi oraz składaniu życzeń przez internet i telefonicznie.
Termometr za oknem wskazuje dwadzieścia dwa stopnie Celsjusza. Ptaki swym śpiewem wypełniają świąteczną ciszę. Ciszę wyjątkową, jakiej jeszcze nie było. Bo ten czas jest dla nas wszystkich wyjątkowy. Wychodzę na balkon, by poczuć promienie słońca na swojej twarzy oraz lekki powiew wiatru. Kilka dni temu kupiłam kilka sztuk kwitnących niebiesko bylin. Dzisiaj przyozdabiają balkonowe skrzynki, które są imitacją maleńkiego ogródka. Do miseczek wypełnionych wodą przylatują ptaki. Miło jest popatrzeć na te maleńkie dary przyrody. Uwielbiam wiosenny czas. Czas wzrastania, który pozwala rozmarzyć się i wyciszyć.
Błogosławionych świąt życzę wszystkim...




Sobota...

11:32

Sobota...



Wybudzona ze snu, lekko przecieram oczy. Wskazówki zegarka uświadamiają mi, że jest jeszcze wcześnie. Wkładam szlafrok i powoli człapię do kuchni. Po chwili bulgot w czajniku oznajmia, że czas na poranną kawę. Jak zwykle. Tą ulubioną , pachnącą. W kubeczku, który przywiozłam z Irlandii. Co znaczy przyzwyczajenie. Pierwszy łyk ciepłej, małej, czarnej sprawia, że otwieram szerzej zaspane oczy. O czym marzę? O normalności...
Wyszłam na balkon z aparatem w dłoni. Powiew świeżego, wiosennego powietrza obudził we mnie tęsknotę, by wybrać się na spacer. Niestety. Jesteśmy wszyscy uziemieni. Cóż pozostało mi jedynie pstrykanie zdjęć z balkonu. A więc witaj wiosno, piękna Pani. Jak nie kochać przyrody za jej wyjątkową szatę. Za ptaków śpiew, który  wrażliwej duszy rosi oczy. ..









Wiosna...

09:54

Wiosna...



W moim życiu zmiany przychodzą zawsze jesienią. Tym razem z wiosną przyszło nowe.
Powrót do Polski stał się priorytetem. Mija trzeci tydzień odkąd jestem w rodzinnym domu. Ten trudny dla wszystkich czas, dla Polski, jak i dla całej Europy przyniósł pandemię, jaką jest korona wirus. Niemożność wychodzenia z domu sprawiła, że trudno jest usiedzieć w czterech ścianach. Wychodzę tylko po niezbędne zakupy. Najtrudniej jest wtedy, kiedy dopisuje pogoda. Gdzie słońce zagląda swymi promieniami przez okno, a szczebiot ptaków z pobliskiego parku przedostaje się do domu, nawet przez zamknięte okna. Czym zająć się w ten trudny czas? Jak zaplanować każdy kolejny dzień?
Pomysłów jest wiele,książki, fotografia,gotowanie. Zawsze można coś wybrać. I czas spędzany z najbliższymi, którego tak bardzo mi brakowało.
Mam nadzieję,że czasu na pisanie bloga będę miała aż nadto.






                                              

Zapachniało majem...

22:03

Zapachniało majem...

Tak. Zapachniało majem. Kwitnące drzewa upajają swoją wonią. W ogródkach i parkach kolorowo od wiosennych kwiatów. Kilka dni temu wybrałam się na spacer po centrum Dublina. Z przyjemnością zaglądnęłam do pobliskiego Parku przy Grafton Street. Po przejściu kilku alejek usłyszałam dźwięki tanecznej muzyki. Z ciekawością pomaszerowałam w tamtą stronę. Widok tańczących par wywołał uśmiech na mojej twarzy. Prawdziwa majówka, jak to w dawnych czasach bywało...



Zatrzymałam się na chwilę, bo jakże miło było popatrzeć, na szczęśliwych ludzi. Szkoda tylko, że słońca w Irlandii ciągle jak na lekarstwo.




Lubię, uśmiechających się ludzi. Kiedy chociaż przez chwilkę są szczęśliwi.







Wracałam do domu po długim spacerze. Zmęczona, zamyślona i odrobinkę głodna. W domu po lekkim posiłku postanowiłam, że czas zakończyć ten dzień kaloryczną bombą. A co mi tam...




Dzień zakończył się przy płomieniu różanej świecy. Kolejnym odcinkiem ulubionego serialu pt."Wspaniałe Stulecie", oraz smacznym, lodowo - owocowym deserem.


Deser lodowy;
lody śmietankowe
maliny
truskawki
banan
borówka
mandarynka
płatki migdałów

Można dodać bitą śmietanę posypaną delikatnie czekoladą lub cynamonem.


Kwiaty w wazonie...

23:11

Kwiaty w wazonie...

Wiosna. Ubóstwiam tę porę roku. Aleje pełne kwitnących drzew. I poranki wśród, których z zachwytem przysłuchuję się ptasim trelom... eh... jakiż piękny ten świat. Przymykam na chwilę oczy, by zaczerpnąć głęboko porannego, rześkiego powietrza . Kocham kwiaty. Staram się, by wazon w moim domu, nigdy nie stał pusty. Dlatego często  wracając z pracy, wstępuję do marketu po "małe co nieco".


Wiosna, to czas sadzenia i wysiewania nowych nasion. W miejsce zeszłorocznych, przemarzniętych kwiatów wsadziłam nowe. Moją ulubioną lawendę oraz pelargonię, którą otrzymałam w prezencie od mojej przyjaciółki Miry.
A w wazonie pojawił się okazały bukiet róż, zakupionych w prezencie mojemu synowi z okazji urodzin. To już dwadzieścia siedem lat... jakże ten czas mknie do przodu.





Niedzielny spacer oraz plany na kolejny tydzień...

14:28

Niedzielny spacer oraz plany na kolejny tydzień...

W niedzielny, wolny od niepamiętnych czasów dzień, wybrałyśmy się z moją sąsiadką i jej psem Tofikiem na spacer. Pogoda dopisywała. Ptaki zanosiły swoje trele oznajmiając wszystkim wokoło o zbliżającym nadejściu wiosny. Zaczyna się nowy tydzień, który przyniesie coś nowego. Ale przemknie niespostrzeżenie w szybkim tempie, bo podobno CZAS został nam skrócony. Bywa nie raz tak, że pomimo zaplanowanego tygodnia, niestety, nie zdołam wszystkiego wykonać. I być może dni, które zamieniły się w minuty należy podzielić i zaplanować na nowo. W tym tygodniu zachęcam siebie, jak również innych do sięgnięcia po ciekawą książkę oraz obejrzenia interesującego filmu. Co to będzie w moim przypadku? Opiszę w kolejnym poście. Tak często łapię się na tym, że po powrocie z pracy, właściwie nie mam już czasu na nic innego, jak tylko zawinąć się w kołdrę, sprawdzić e-maile i powędrować do Krainy Snów. Telewizji nie oglądam. Czasem popatrzę tylko na wiadomości, które nie wróżą nic dobrego. Wpędzają jedynie w stany depresyjne. Natomiast reklamy, które przyprawiają o mętlik i zawrót głowy sprawiają, że pilot od telewizora leży daleko ode mnie. Więc cóż, nie pozostaje nic innego, jak tylko dobra książka lub film, którego fabułę mogę sama wybrać. Niebawem, bo już w marcu w Dublinie rozpocznie się Festiwal Pięciu Lamp, czyli Five Lamps Festival w dniach od 04.03.2015 - 14.03.2015. Odrobinę więcej o festiwalu w kolejnej notce...







Niedzielny spacer z przyjaciółką.

Wiosno, zostań dłużej...

22:53

Wiosno, zostań dłużej...

Dzisiaj przyszłam tylko na chwilkę.
Chcę podziękować serdecznie tym, którzy o mnie pamiętają. Jednocześnie przepraszam za moje milczenie.
Są takie chwile w naszym życiu, kiedy chcielibyśmy zaszyć się gdzieś, by świat o nas zapomniał. Lub nie nadążając za wskazówkami zegara nie mamy możliwości podołać wszystkim obowiązkom.
Wiosna w Dublinie to chyba jedna z najokazalszych pór roku. Każdego dnia w drodze do i z pracy zachwycam się drzewami, które obsypane są samym kwieciem. I gdyby ktoś mógł usłyszeć to, co szepczą moje usta... ech... popadam w zachwyt. Staram się wybrać miejsce przy oknie i na piętrze autobusu. Stamtąd lepiej widać :)


Zdjęcia - Fenix Park



O tej wycieczce wkrótce w kolejnej notce.

Codzienność...

09:20

Codzienność...

Od kilku tygodni Dublin przygotowuje się do Dnia Świętego Patryka. Wystawy oraz półki sklepowe uginają się od wszelki strojów oraz gadżetów, które posłużą do przebrania w paradzie 17 marca.

Wielu turystów odwiedza Dublin, by uczestniczyć w corocznych obchodach  St. Patrick's Day. Hotele, jak i puby wypełnione po brzegi. Miasto przybrane odświętnie, pełne radości, pokazuje gościnność irlandzką. Mimo wspaniałej przychylności Irlandczyków należy mieć się niestety na baczności, bo jak w każdym innym miejscu na świecie, tak i w Dublinie nie brakuje tych, którzy potrafią "dokuczyć" przechodniom oraz przyjezdnym.
Uwielbiam ten dzień. Właśnie wtedy, w całej okazałości można zapoznać się z kulturą irlandzką. Takie parady pozostają we wspomnieniach na długo.
Szczególnie dla tych, którzy są tutaj po raz pierwszy.
Kocham Dublin. Uważam, że Irlandia ma swój specyficzny urok mimo pogody, która pozostawia wiele do życzenia. Kto wie, może bez deszczowej aury wyspa nie byłaby taka piękna?
Zakochałam się w tym kraju od pierwszego przyjazdu :)
Jest tyle miejsc, które chciałabym zobaczyć, zwiedzić, uwiecznić na fotografii. Mam cichą nadzieję, że moje małe wyprawy po Irlandii zrealizuję w czasie. A to co zobaczę i czego posmakuję opiszę na swoim blogu :)




Taka jest moja codzienność... te same ulice, te same domy. Niektóre z nich porośnięte dziwnym zielskiem lub drzewami. Te same ścieżki, wiodące do domu i pracy. Przemierzam je prawie każdego dnia z uśmiechem na ustach, dziękując Opatrzności za każdy mój szczęśliwy dzień. I nie ważne, że wybrałam samotność. Ma ona w moim życiu wartość, której wcześniej nie dostrzegałam.


Kocham te deszczowe poranki, kiedy trzeba wcześniej niż zwykle zacząć dzień. 

Dame Street



Mijając pracownika Metra - (codzienna darmowa prasa), nawiązuję z nim od czasu do czasu miłą rozmowę.

Dublin ma swój urok, bez względu na porę dnia i nocy. Chociaż poruszanie się po mieście nocą, nie należy do bezpiecznych ( chyba jak w każdym kraju ).

Dużymi krokami zbliża się wiosna. Jedna z najpiękniejszych pór roku. Wyspa zaczyna nabierać specyficznego wyglądu. 
 Eh... Irlandio, co takiego masz w sobie, że wielu kocha cię po prostu za to, że jesteś... ?

Powrót do domu z pracy, gdzie spędzam prawie godzinę w autobusie wykorzystuję na czytanie interesujących książek. Mogę wtedy zagłębić się w innej rzeczywistości.


 Nawet duża odległość, którą pokonuję codziennie do centrum i z powrotem, może mieć swoje plusy. Dlatego staram się nie narzekać. Przyjmować to, co przynosi każdy dzień. I uśmiechać się. Bo to jest w naszym życiu bardzo ważne. Czasem nasz uśmiech spowoduje, że ktoś uśmiechnie się do nas. Spojrzy na ten dzień radośniej.
Nawet moja koleżanka z pracy, brazylijka twierdzi, że każdy dzień jest radością. Powinniśmy dziękować Opatrzności za wszystko. Valderina mówi do mnie, kiedy się smucę... - popatrz na świat z innej strony. Jesteś zdrowa, masz pracę. Twoi bliscy mają się dobrze. Więc dziękuj za to co masz. Nawet kiedy sama nie jest w najlepszym humorze, uśmiechając się stwierdza, że zawsze może być gorzej.

Valdirene




Copyright © Dom na końcu świata ... , Blogger