Pokazywanie postów oznaczonych etykietą urodziny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą urodziny. Pokaż wszystkie posty
Dom na końcu świata...

19:35

Dom na końcu świata...

Poranna cisza i smak mojej ulubionej małej czarnej z mlekiem. To odpowiednia chwila, by poszperać myślami w przeszłości, jednocześnie zmierzyć się z nowymi wyzwaniami przyszłości. Zwłaszcza, że większy etap mojego życia pozostał za mną.
Kilka dni temu wśród najbliższych mi osób spędziłam miłe chwile. Chociaż muszę przyznać, że nigdy nie lubiłam obchodzenia własnych urodzin. I kiedy mogłam po zakończonym dniu usiąść na chwilkę, by w zupełnej ciszy zastanowić się nad planami na przyszłość, pomyślałam sobie... jak cudownie mieć tych, którzy o nas pamiętają. Tak ze szczerego serca. To jest najpiękniejszy prezent, który cenię sobie nad inne.
Nowy rok sprawił, że poczułam się kochana i bezpieczna z nadzieją na realizację stworzenia "małej, cichej przystani" na kolejny etap mojego życia.
"Dom na końcu świata" powoli nabiera odpowiednich barw; ciepła, miłości, nadziei i zaufania. I za to z całego serca jestem wdzięczna Opatrzności...






Kwiaty w wazonie...

23:11

Kwiaty w wazonie...

Wiosna. Ubóstwiam tę porę roku. Aleje pełne kwitnących drzew. I poranki wśród, których z zachwytem przysłuchuję się ptasim trelom... eh... jakiż piękny ten świat. Przymykam na chwilę oczy, by zaczerpnąć głęboko porannego, rześkiego powietrza . Kocham kwiaty. Staram się, by wazon w moim domu, nigdy nie stał pusty. Dlatego często  wracając z pracy, wstępuję do marketu po "małe co nieco".


Wiosna, to czas sadzenia i wysiewania nowych nasion. W miejsce zeszłorocznych, przemarzniętych kwiatów wsadziłam nowe. Moją ulubioną lawendę oraz pelargonię, którą otrzymałam w prezencie od mojej przyjaciółki Miry.
A w wazonie pojawił się okazały bukiet róż, zakupionych w prezencie mojemu synowi z okazji urodzin. To już dwadzieścia siedem lat... jakże ten czas mknie do przodu.





Najważniejsza jest atmosfera...

12:33

Najważniejsza jest atmosfera...

W minioną sobotę przyjechali do nas znajomi. Dom od razu poweselał. Zrobiło się miło, wesoło i tak rodzinnie. Takie chwile chciałoby zatrzymać się na dłużej :) Przywieźli ze sobą ciasto. Otóż nie takie zwyczajne. Irlandzkie ciasto na Święta Bożego Narodzenia. Pełno w nim rodzynek i jest baaardzo słodkie. Otóż, że należę ostatnio do łasuchów... prawie całe zjadłam sama. Oczywiście nie jednego dnia ;D

Można je porównać do naszej Wigilijnej Kutii lub makiełek stawianych na wigilijnym stole.



Za niespełna tydzień poczuję się naprawdę rok starsza. Urodziny i następnego dnia imieniny, o których pamiętali Marta z Rafałem przypomniały mi, że czas nie stoi w miejscu... Otrzymałam od nich wspaniały prezent. Coś co bardzo lubię i zbieram :)








Odpakowywałam go bardzo ostrożnie z ogromną ciekawością, co jest w środku :)


Moim oczom ukazał się śliczny świecznik z trzema aniołkami, który zaraz powędrował na zaszczytne miejsce. Znajomi sprawili mi przeogromną niespodziankę. Zaszkliły mi się oczy ze wzruszenia.
Martusiu, Rafałku z serca jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam serdecznie :)
Muszę nadmienić, iż znajomi mają przesympatycznego i bardzo mądrego psiaka, który wabi się Floki, rasy Jack Russel Terrier.


Może kiedyś będę szczęśliwą właścicielką takiego mądrali :)
Po ich wyjeździe, zrobiło się bardzo cicho w całym domu. Może zbyt cicho? Czyż nie jest ważna atmosfera tam gdzie przebywamy? I z kim współdzielimy swoje szczęście i radość. Najważniejsi są przyjaciele, którzy mimo odległości zawsze są przy nas blisko. Czy to myślami, czy też sercem. Podtrzymują nas na duchu w tych mniej radosnych chwilach. Kiedy czujemy się bezsilni i bezradni. Nikt z nas nie jest sam. Wystarczy zatrzymać się na chwilkę i rozejrzeć wokoło, by dostrzec to, co tak często jest niewidzialne dla naszych zapłakanych i smutnych oczu.

"PRZYJACIELE SĄ JAK CICHE ANIOŁY, KTÓRE PODNOSZĄ NAS, GDY NASZE SKRZYDŁA ZAPOMNIAŁY JAK LATAĆ."


Copyright © Dom na końcu świata ... , Blogger