Pokazywanie postów oznaczonych etykietą atmosfera. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą atmosfera. Pokaż wszystkie posty
Najważniejsza jest atmosfera...

12:33

Najważniejsza jest atmosfera...

W minioną sobotę przyjechali do nas znajomi. Dom od razu poweselał. Zrobiło się miło, wesoło i tak rodzinnie. Takie chwile chciałoby zatrzymać się na dłużej :) Przywieźli ze sobą ciasto. Otóż nie takie zwyczajne. Irlandzkie ciasto na Święta Bożego Narodzenia. Pełno w nim rodzynek i jest baaardzo słodkie. Otóż, że należę ostatnio do łasuchów... prawie całe zjadłam sama. Oczywiście nie jednego dnia ;D

Można je porównać do naszej Wigilijnej Kutii lub makiełek stawianych na wigilijnym stole.



Za niespełna tydzień poczuję się naprawdę rok starsza. Urodziny i następnego dnia imieniny, o których pamiętali Marta z Rafałem przypomniały mi, że czas nie stoi w miejscu... Otrzymałam od nich wspaniały prezent. Coś co bardzo lubię i zbieram :)








Odpakowywałam go bardzo ostrożnie z ogromną ciekawością, co jest w środku :)


Moim oczom ukazał się śliczny świecznik z trzema aniołkami, który zaraz powędrował na zaszczytne miejsce. Znajomi sprawili mi przeogromną niespodziankę. Zaszkliły mi się oczy ze wzruszenia.
Martusiu, Rafałku z serca jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam serdecznie :)
Muszę nadmienić, iż znajomi mają przesympatycznego i bardzo mądrego psiaka, który wabi się Floki, rasy Jack Russel Terrier.


Może kiedyś będę szczęśliwą właścicielką takiego mądrali :)
Po ich wyjeździe, zrobiło się bardzo cicho w całym domu. Może zbyt cicho? Czyż nie jest ważna atmosfera tam gdzie przebywamy? I z kim współdzielimy swoje szczęście i radość. Najważniejsi są przyjaciele, którzy mimo odległości zawsze są przy nas blisko. Czy to myślami, czy też sercem. Podtrzymują nas na duchu w tych mniej radosnych chwilach. Kiedy czujemy się bezsilni i bezradni. Nikt z nas nie jest sam. Wystarczy zatrzymać się na chwilkę i rozejrzeć wokoło, by dostrzec to, co tak często jest niewidzialne dla naszych zapłakanych i smutnych oczu.

"PRZYJACIELE SĄ JAK CICHE ANIOŁY, KTÓRE PODNOSZĄ NAS, GDY NASZE SKRZYDŁA ZAPOMNIAŁY JAK LATAĆ."


Dublin...

23:54

Dublin...

Pierwsze dni w Dublinie, a właściwie pierwszy tydzień minął na rozpakowywaniu, praniu, sprzątaniu oraz zakupach.







 Każdego poranka otwierając oczy nie dowierzałam, że jestem z tymi, których kocham. Jaka radość wypełniała i wypełnia serce moje trudno opisać.

Dom, w którym mieszkamy posiada trzy sypialnie, salonik, kuchnię i co najważniejsze ogródek przed wejściem i z tyłu domu. Jedną z najważniejszych rzeczy jest miejsce na samochód. W Dublinie, w centrum miasta trzeba płacić za parkowanie na ulicy, a mieszkańcy muszą wykupić specjalny roczny abonament.
Ileż pracy potrzeba włożyć w ten dom, by wyglądał przytulnie. Myślę, że z czasem to miejsce nabierze swoistego uroku i odpowiedniej atmosfery :)






Dzisiaj mogłabym zatytułować swój blog... "Dom na Zielonej Wyspie".
Moim marzeniem jest posiadanie jakiegoś zwierzaczka. Nie wiem jeszcze co to będzie. Może jakiś maleńki psiak, a może podobny kot, który mieszka tuż za płotem :)




Dopijam ciepłą herbatkę... Saga - moja ulubiona i koniecznie z cytryną. I myślę, że na dzisiaj tyle. Właśnie za chwilkę minie północ.


Uciekam, by śnić najpiękniejszy sen... sen o wymarzonym domu :)
Copyright © Dom na końcu świata ... , Blogger