Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dom. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dom. Pokaż wszystkie posty
Przemyślenia Noworoczne...

12:26

Przemyślenia Noworoczne...

Stary Rok minął szybko i bezpowrotnie ustępując miejsca Nowemu. W tym czasie, w moim życiu wydarzyło się wiele. Podsumowując miniony rok, mogę powiedzieć z całą stanowczością, że przyniósł on wiele zmian. Zaczynam po raz kolejny wszystko od nowa. Dom na końcu świata staje się rzeczywistością, która wprowadza radość w zakamarki mojego serca i duszy. Marzenia się spełniają. Wystarczy tylko tego pragnąć i odrobinę pomóc w ich realizacji.
Święta Bożego Narodzenia były wyjątkowe i radosne. Spędzone w gronie bliskich sprawiły, że czuję się szczęśliwa i bezpieczna. Plany na Nowy 2016 rok, to stworzenie przytulnej przystani. Opatrzność sprawiła mi niespodziankę.
W Dublinie zaczął się sezon deszczowy. Niebo spowite chmurami zapomina o słonecznych dniach. I niby aura depresyjna, ale serce moje przepełnione jest radością oraz pozytywną energią.






 Jestem szczęśliwa...



Dom pachnący chlebem...

08:49

Dom pachnący chlebem...

Wczoraj w całym domu zapachniało chlebem.
Co za miłe uczucie. Swojskie. Takie prawdziwie domowe. Moja siostrzenica zakasała rękawy i upiekła pierwszy w swoim życiu chlebek. Smakował wyśmienicie. Z masełkiem, jeszcze delikatnie ciepły rozpływał się przysłowiowo w ustach...



Wróciłam tego dnia z pracy zmęczona. Od kilku dni nie czuję się najlepiej, a to zasługa tutejszej pogody. Zapowiadany huragan w Irlandii przyniósł skoki ciśnienia, na które jestem bardzo wrażliwa.
Przez tych kilka trudnych dni wracając z pracy, marzyłam, by szybko znaleźć się w łóżku.
Trzy dni temu pojawiły się przymrozki. Na tyle "duże", że należało wyjść wcześniej z domu, by nie spóźnić się do pracy. Samochody błyszczały od skrzącego lodu. Wygląd w blasku latarń był piękny. Pokusiłam się o zrobienie kilku fotek...




Irlandia popularnie  nazywana Zieloną Wyspą kwitnie nawet zimą...

Kilka dni temu zerwałam odrobinę zieleni, z której ułożyłam mały bukiecik do mojego pokoiku, który nazywam " Małym Zakątkiem Ciszy " lub "Samotnią".
To miejsce jest wyjątkowe. Maleńki pokoik, w którym czuję się wyjątkowo. Mała pustelnia i skrawek mojego małego nieba :)


W chłodne wieczory czas napalić w kominku, by przy cieple żarzących się polan, napisać świąteczne życzenia do bliskich i znajomych...



                                      Świąteczne życzenia . Zapraszam do odwiedzenia stronki :)
Codzienność...

09:20

Codzienność...

Od kilku tygodni Dublin przygotowuje się do Dnia Świętego Patryka. Wystawy oraz półki sklepowe uginają się od wszelki strojów oraz gadżetów, które posłużą do przebrania w paradzie 17 marca.

Wielu turystów odwiedza Dublin, by uczestniczyć w corocznych obchodach  St. Patrick's Day. Hotele, jak i puby wypełnione po brzegi. Miasto przybrane odświętnie, pełne radości, pokazuje gościnność irlandzką. Mimo wspaniałej przychylności Irlandczyków należy mieć się niestety na baczności, bo jak w każdym innym miejscu na świecie, tak i w Dublinie nie brakuje tych, którzy potrafią "dokuczyć" przechodniom oraz przyjezdnym.
Uwielbiam ten dzień. Właśnie wtedy, w całej okazałości można zapoznać się z kulturą irlandzką. Takie parady pozostają we wspomnieniach na długo.
Szczególnie dla tych, którzy są tutaj po raz pierwszy.
Kocham Dublin. Uważam, że Irlandia ma swój specyficzny urok mimo pogody, która pozostawia wiele do życzenia. Kto wie, może bez deszczowej aury wyspa nie byłaby taka piękna?
Zakochałam się w tym kraju od pierwszego przyjazdu :)
Jest tyle miejsc, które chciałabym zobaczyć, zwiedzić, uwiecznić na fotografii. Mam cichą nadzieję, że moje małe wyprawy po Irlandii zrealizuję w czasie. A to co zobaczę i czego posmakuję opiszę na swoim blogu :)




Taka jest moja codzienność... te same ulice, te same domy. Niektóre z nich porośnięte dziwnym zielskiem lub drzewami. Te same ścieżki, wiodące do domu i pracy. Przemierzam je prawie każdego dnia z uśmiechem na ustach, dziękując Opatrzności za każdy mój szczęśliwy dzień. I nie ważne, że wybrałam samotność. Ma ona w moim życiu wartość, której wcześniej nie dostrzegałam.


Kocham te deszczowe poranki, kiedy trzeba wcześniej niż zwykle zacząć dzień. 

Dame Street



Mijając pracownika Metra - (codzienna darmowa prasa), nawiązuję z nim od czasu do czasu miłą rozmowę.

Dublin ma swój urok, bez względu na porę dnia i nocy. Chociaż poruszanie się po mieście nocą, nie należy do bezpiecznych ( chyba jak w każdym kraju ).

Dużymi krokami zbliża się wiosna. Jedna z najpiękniejszych pór roku. Wyspa zaczyna nabierać specyficznego wyglądu. 
 Eh... Irlandio, co takiego masz w sobie, że wielu kocha cię po prostu za to, że jesteś... ?

Powrót do domu z pracy, gdzie spędzam prawie godzinę w autobusie wykorzystuję na czytanie interesujących książek. Mogę wtedy zagłębić się w innej rzeczywistości.


 Nawet duża odległość, którą pokonuję codziennie do centrum i z powrotem, może mieć swoje plusy. Dlatego staram się nie narzekać. Przyjmować to, co przynosi każdy dzień. I uśmiechać się. Bo to jest w naszym życiu bardzo ważne. Czasem nasz uśmiech spowoduje, że ktoś uśmiechnie się do nas. Spojrzy na ten dzień radośniej.
Nawet moja koleżanka z pracy, brazylijka twierdzi, że każdy dzień jest radością. Powinniśmy dziękować Opatrzności za wszystko. Valderina mówi do mnie, kiedy się smucę... - popatrz na świat z innej strony. Jesteś zdrowa, masz pracę. Twoi bliscy mają się dobrze. Więc dziękuj za to co masz. Nawet kiedy sama nie jest w najlepszym humorze, uśmiechając się stwierdza, że zawsze może być gorzej.

Valdirene




Dublin...

23:54

Dublin...

Pierwsze dni w Dublinie, a właściwie pierwszy tydzień minął na rozpakowywaniu, praniu, sprzątaniu oraz zakupach.







 Każdego poranka otwierając oczy nie dowierzałam, że jestem z tymi, których kocham. Jaka radość wypełniała i wypełnia serce moje trudno opisać.

Dom, w którym mieszkamy posiada trzy sypialnie, salonik, kuchnię i co najważniejsze ogródek przed wejściem i z tyłu domu. Jedną z najważniejszych rzeczy jest miejsce na samochód. W Dublinie, w centrum miasta trzeba płacić za parkowanie na ulicy, a mieszkańcy muszą wykupić specjalny roczny abonament.
Ileż pracy potrzeba włożyć w ten dom, by wyglądał przytulnie. Myślę, że z czasem to miejsce nabierze swoistego uroku i odpowiedniej atmosfery :)






Dzisiaj mogłabym zatytułować swój blog... "Dom na Zielonej Wyspie".
Moim marzeniem jest posiadanie jakiegoś zwierzaczka. Nie wiem jeszcze co to będzie. Może jakiś maleńki psiak, a może podobny kot, który mieszka tuż za płotem :)




Dopijam ciepłą herbatkę... Saga - moja ulubiona i koniecznie z cytryną. I myślę, że na dzisiaj tyle. Właśnie za chwilkę minie północ.


Uciekam, by śnić najpiękniejszy sen... sen o wymarzonym domu :)
Copyright © Dom na końcu świata ... , Blogger