Pokazywanie postów oznaczonych etykietą deszczowo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą deszczowo. Pokaż wszystkie posty
Czasem pogoda bywa pod "zdechłym Azorkiem"...

16:38

Czasem pogoda bywa pod "zdechłym Azorkiem"...

Moje plany znów dzisiaj spełzy na niczym. Wolny dzień, a za oknem pada. Co robić w taki dzień, kiedy wilgotność powietrza wysoka, a deszcz nie daje za wygraną ? Oczywiście blogowanie. Książka, którą czytam od jakiegoś czasu czeka spokojnie na półce, a we mnie dziwna niechęć do wszystkiego. Może to nadchodząca jesień sprawiła, że nostalgia połączona z małą depresją przysiadły koło mnie. To nic. Ten etap muszę przeczekać. Uśmiecham się sama do siebie. Wszak nie mogę popaść w dołek psychiczny. Ot, po prostu nie dam się. Małymi łykami delektuję się herbatką z mlekiem, która powoli wprowadza mnie w błogi nastrój.
Dobry anioł krząta się po kuchni, gdzie wchodzę na chwilkę , by dzisiejsze przedpołudnie uwiecznić na zdjęciu. Będzie grochowa. Czuję jak smacznie pachnie.


Muzyczna nutka na poprawę nastroju ;)


Szaro - buro i... deszczowo.

23:08

Szaro - buro i... deszczowo.

Po pięknym, słonecznym dniu, niebo przybrało odcienie szarości. Deszcz przyciągnął ze sobą burzę.
Pospiesznie chwytam aparat, by zrobić kilka zdjęć. Spadające krople deszczu na dach samochodu kreślą jakieś esy - floresy. W obiektywie aparatu wygląda to interesująco, natomiast zdjęcie nie oddaje całego efektu.


Wyciągam dłoń, by poczuć chłód kropel. Przyjemne uczucie...


Mija tydzień od mojego powrotu z urlopu. Znów mogłabym pomarudzić, że czas tak szybko mknie do przodu. Nie, tym razem nie zrobię tego. Ot, taka kolej rzeczy. Na to wpływu nie mamy.
Z Polski przywiozłam ze sobą trochę zdjęć, książek i postanowień...
Krótki wypad do Krakowa, spotkanie z przyjaciółką oraz zwiedzanie Wawelu sprawiły, że pomimo zmęczenia podróżą wróciłam do rodziców z uśmiechem na twarzy. Kolejny dzień upłynął na zakupach i pakowaniu walizki. Żegnana na lotnisku przez rodziców, pocieszałam ich, że niebawem znów się zobaczymy.
W domu witała mnie stęskniona Nelli. Widok cieszącego się psa, który tulił się do mnie po dwutygodniowym rozstaniu był wzruszający. Wydaje mi się, że moja sunia podrosła i odrobinę spoważniała.
Szerzej o moim urlopie w kolejnej notce.
Kilka zdjęć z ulicy Piotrkowskiej w Łodzi, czyli jak to mówią  Pietryny - łódzkiego deptaka...


















Julian Tuwim



Cegiełki upamiętniające darczyńców, którzy pomogli w powstaniu nowego deptaka.




Łódź pięknieje.

Pałac Poznańskiego

Manufaktura



Oczywiście nie mogło się obejść bez smacznych lodów - obowiązkowo :)          



Bajecznie smaczne lody truskawkowe... poezja smaku.

cdn...
Copyright © Dom na końcu świata ... , Blogger