Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czas. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czas. Pokaż wszystkie posty
Lipiec...

12:17

Lipiec...



Za pasem już lipiec. W powietrzu czuć delikatny zapach maciejki. Nieopodal mojej działki słychać , jak sroka odpowiada na zaczepki swojego pisklęcia, które dopomina się popołudniowego posiłku.
Snując się po ogrodzie, skierowałam swoje kroki w stronę krzaczków poziomek. Niewiele jest ich w tym roku, jednak po kilku minutach zapełniłam kubeczek po brzegi. Krzewy porzeczek chorują. Zastanawiam się, czy nie wymienić ich na nowe krzewinki. Mimo to kilka gałązek czerwonej i białej porzeczki dokładam do pełnego kubka. Magiczne lato... kapryśne lato... wzbudza we mnie wspomnienia dzieciństwa oraz nostalgię.
Czasem zastanawiam się, czy nie zawiesić mojego bloga, na który i tak  nie mam czasu. Jednak powstrzymują mnie wspomnienia, które przeżyłam przez szereg długich lat po za krajem. Wiele z nich zachowałam w swoim sercu. Miał być dom na końcu świata...
Marzenia się spełniają. Nie zawsze dziś, czy jutro. Na niektóre z nich potrzeba lat...
Jest czas radości i czas łez. Czas przyjaźni i pożegnań. Czas zrozumienia i niezrozumienia.
Czas cierpienia, trwogi i bólu. Czas samotności i  niepewności. Lęku co przyniesie jutro. Nad moim "Jutrem '' powoli zaczyna świecić słońce.  
Słońce, które przez długie niepogodne ''dni'' chowało się przede mną. Dzisiaj, z perspektywy czasu, wiem, że warto czekać...

 
Słonecznie...

06:51

Słonecznie...

Coś wilgotnego dotyka mojego policzka. Delikatnie otwieram zaspane oczy. Widzę kudłatą, uśmiechniętą mordkę Nelli, która dopomina się wyjścia na dwór. Jeszcze maleńką chwilkę - myślę sobie. Pies odchodzi, jakby rozumiała moje myśli. Lecz po kilku minutach wraca, by ponownie dotknąć mojej twarzy. Tym razem trafia w moje oko. Cóż, nie ma rady. Trzeba wstawać. Piąta dwanaście. Trochę za wcześnie, ale obowiązek ważniejszy. Za oknem chłodny poranek, ale słoneczny. Zapowiada się ładny dzień. A ja chora. Ból gardła sprawia, że wszystko smakuje inaczej. Poranna kawa powoli sprawia, że odchodzi senność. Jednak po chwili mój organizm znów walczy ze snem.


Kilka dni temu byliśmy nad morzem. Odrobina relaksu przydała się domownikom. Sunia również posmakowała porannej bryzy. Jednak jak się okazało, boi się morskich fal.


Biedna moja sunia. Niedawno była bardzo chora. Zatrucie pokarmowe. Zapewne zjadła coś na spacerze, co zaszkodziło jej zdrowiu. Byłam sama z nią w domu. Młodzież w Polsce. Nie wiedziałam co jej podać na bolesne dolegliwości i rozstrój żołądka. Jak się okazuje najlepszym lekarstwem był Nifuroksazyd, który zaleciła pani weterynarz. Na szczęście moje i Nelli znalazłam w domowej apteczce lekarstwo. W ciągu kilku dni sunia wróciła do zdrowia.
Tak sobie myślę, że czas przecieka przez kartki kalendarza niepostrzeżenie. Tylko ich zerwana ilość przypomina o tym, że stajemy się odrobinę starsi.
Tak niedawno tuliłam małego chłopca w swoich ramionach, a za niedługą chwilkę będę miała synową...
Młodzież wróciła z Polski zadowolona i odrobinę wypoczęta. A na palcu Marysi błyszczał zaręczynowy pierścionek. Czasy się zmieniają. Dzisiaj w takich ważnych chwilach młodzież woli być sama. Cóż, nie udało mi się zrobić zdjęć z zaręczyn, ale mimo to uwieczniłam jej dłoń podczas ostatniego spaceru...


Za tydzień moja kolej na urlop. Czy uda mi się zrealizować  plany ? Cóż, czas pokaże.
Nie mogę zatrzymać czasu...

18:40

Nie mogę zatrzymać czasu...

Każdy dzień mija niepostrzeżenie tak szybko, że zaczynam zastanawiać się nad przyszłością ( czytaj-starością). Czas. Któż z nas nie chciałby go zatrzymać na dłużej lub cofnąć chociaż na chwilkę. I jakże często kiedy cierpimy, chcielibyśmy przesunąć wskazówki zegara do przodu.



 

 Może to w dobie komputerów, przy których spędzamy większość wolnego czasu, nie zwracamy uwagi na to, że internet to przysłowiowy czaso - pochłaniacz. I chyba się nie mylę. Jednak powinnam wnieść poprawkę. Ponieważ, czas spędzony w Polsce, a było to prawie siedem dni bez internetu... przeleciał szybko. Zbyt szybko, więc jak wyjaśnić to, co się z nim (z tym czasem ) dzieje?
Nasze życie wygląda tak, jakby ktoś nagrał film i odtwarzał naszą przeszłość w trybie przyspieszonym. Nie mamy możliwości zatrzymać tego, co niemożliwe. Ani  przyspieszyć. A co z  planami na nadchodzący rok, czy też niedaleką przyszłość? Jakże często stają się niezrealizowane. Smutne, ale prawdziwe. Moje postanowienia Noworoczne? Chcę być szczęśliwa. Chcę cieszyć się z każdego dnia, z każdej mijającej chwili. Chcę żyć z uśmiechem na ustach. Nawet kiedy moje oczy będą mówiły coś innego.
Wszystko musi mieć swój czas i miejsce.

Jest czas rodzenia i czas umierania,
czas sadzenia i czas wyrywania tego, co zasadzono...
Czas płaczu i czas śmiechu...

                                           (Księga Koheleta)

I czas oczekiwania... na to, co przyniesie życie.
Uśmiechajmy się częściej. Nawet jeśli nasze serce jest smutne. Zacznijmy myśleć pozytywnie. Pozwólmy, by uśmiech, taki szczery... serdeczny przyniósł niespodziewane rezultaty. Niech uśmiech stanie się naszym codziennym  Przeganiaczem czarnych chmur. Oby stał się tęczowym mostem dla lepszych dni. Pomóżmy sobie. Pozwólmy sobie pomóc.
Uśmiech oraz pozytywne myślenie - jestem tego pewna - sprawią, że nad naszym N I E B E M znów zaświeci słońce. I to od nas samych zależy, jak długo będziemy w jego promieniach...
Copyright © Dom na końcu świata ... , Blogger