Magiczne lato...

11:43

Magiczne lato...






Lato. Zastanawiam się jakie będzie w tym roku.  Plany na najbliższe miesiące mam wypełnione po brzegi. Kilka dni temu zajęłam się odnawianiem mebelków na działce. W stylu Decoupage. Co prawda nigdy wcześniej tego nie robiłam, ale początek wyszedł nawet ciekawie. Marzą mi się piękne, ciepłe, słoneczne dni, które pozwolą zająć się ogrodem. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że ziemia woła o deszcz. Mam jednak cichą nadzieję, że Opatrzność nie zawiedzie. Jestem w trakcie zakupów ; farby, pędzelki, lakiery, woski, serwetki z odpowiednim nadrukiem. Niedawno ukończyłam abażur do starej lampki, którą odnowiłam na kolor biały.
Podpowiedzi w internecie jest wiele. Swoją drogą wystarczy tylko zacząć, a pomysły będą przychodzić same. 
Eh, wiosna. Cóż za rozkoszna pora roku. Tak pięknie na świecie. Na działce tyle interesujących zakątków oraz zieleni. Uśmiecham się do moich marzeń...



Bo wiem, że marzenia się spełniają...





Pożyczalscy...

13:54

Pożyczalscy...


Uwielbiam przyrodę. No kocham jednym słowem. I mogłabym tak pisać i wychwalać każdą porę roku. Bo przecież w każdej z nich można odnaleźć to coś, co zachwyci serce. Na szczęście w dzisiejszych czasach,"każdy" może być "artystą".Tak,nie pomyliłam się. Każdy.
Wystarczy nacisnąć pstryczek swojego aparatu i gotowe.
Kiedy radość jest w sercu, kocha się cały świat. Kiedy smutek nawiedza moją duszę, niczym gość nie proszony, zamykam się w czterech ścianach, by przeczekać "niepogodę".
Czasem chowam się w świecie książek, które lubię czytać. W mojej biblioteczce można znaleźć również tematykę dla dzieci. Miło jest czasem powrócić do wspomnień. Do krainy marzeń z dziecięcych lat. I jedną z nich, są "Pożyczalscy".
Wspaniała czterotomowa seria, która przenosi w przedziwny świat maleńkich ludzików, żyjących pod podłogą.


Do tego smaczna kawa i można szybować do krainy przygód i niezwykłości...





Maj poezję pisze...

12:23

Maj poezję pisze...


Minął kwiecień. Maj jako jeden z najpiękniejszych wiosennych miesięcy zasiadł na tronie, przyozdabiając wszystko wokoło romantycznością,poezją,kolorami i bukietem kwiatów.
Eh... rozmarzyłam się trochę.
Przed moim balkonem w końcu zakwitły bzy. W koronie drzewa kryją się ptaszyny,umilając swym śpiewem moje rozmyślania. Życie jest piękne, jeśli pozwolimy przyrodzie zawładnąć naszym sercem.
Moja ukochana przyjaciółka jest wyjątkową osobą. Posiada artystyczną duszę oraz wiele innych zdolności.
Jedną z nich jest poezja, która potrafi przeniknąć nie jedno serce i duszę...

maj
wszystko oszalało z
oraz na punkcie miłości
i w to ze mną graj


Markat Nowacka

***
w kolorowe sukienki
ubrał dzieci kasztanowiec
przyszłe owoce


Markat Nowacka

 ***
na nowo rozhulała się wiosna
szeroko rozkładając uda kolorów
rozmawia szelestem wzrostu
i brzemiennością makijażu
niecierpliwa
z przyspieszonym krokiem w ogromność
ze słońcem i dorodnością
między palcami


Markat Nowacka









Kochani, życzę Wam przemiłego,zdrowego i spokojnego weekendu  ;) 
Przyroda...

10:27

Przyroda...



Pogoda dopisuje. Kolejny dzień pandemii. Jeden z wielu. Przestałam już liczyć, czy to ma sens?
Cieszę się, że mój balkon wychodzi na południe, a widok z niego jest pokarmem dla duszy i spragnionych oczu za normalnością.
Wczesnym rankiem przylatują ptaki,by zaspokoić swoje pragnienie z rozstawionych pojemników z wodą. Swymi maleńkimi dziobkami unoszą wodę kropelka,po kropelce. Szczebiot ich rozchodzi się po okolicy, informując inne ptaki, że właśnie w tym miejscu znajduje się "źródełko".
Zaprzyjaźniłam się nawet z bąkiem, który pracowicie zbiera pyłek z niebieskich balkonowych kwiatków. Uśmiecham się do tych kochanych stworzonek, bez których świat byłby pusty i jakże cichy.
Już niebawem zakwitnie bez, który będzie również cieszyć moje oczy.
Jest za co dziękować Opatrzności. Za każdy dzień, który pomimo różnych doświadczeń wnosi w nasze życie nadzieję...




Święta...

15:13

Święta...


Dzień upływa z najbliższymi oraz składaniu życzeń przez internet i telefonicznie.
Termometr za oknem wskazuje dwadzieścia dwa stopnie Celsjusza. Ptaki swym śpiewem wypełniają świąteczną ciszę. Ciszę wyjątkową, jakiej jeszcze nie było. Bo ten czas jest dla nas wszystkich wyjątkowy. Wychodzę na balkon, by poczuć promienie słońca na swojej twarzy oraz lekki powiew wiatru. Kilka dni temu kupiłam kilka sztuk kwitnących niebiesko bylin. Dzisiaj przyozdabiają balkonowe skrzynki, które są imitacją maleńkiego ogródka. Do miseczek wypełnionych wodą przylatują ptaki. Miło jest popatrzeć na te maleńkie dary przyrody. Uwielbiam wiosenny czas. Czas wzrastania, który pozwala rozmarzyć się i wyciszyć.
Błogosławionych świąt życzę wszystkim...




Sobota...

11:32

Sobota...



Wybudzona ze snu, lekko przecieram oczy. Wskazówki zegarka uświadamiają mi, że jest jeszcze wcześnie. Wkładam szlafrok i powoli człapię do kuchni. Po chwili bulgot w czajniku oznajmia, że czas na poranną kawę. Jak zwykle. Tą ulubioną , pachnącą. W kubeczku, który przywiozłam z Irlandii. Co znaczy przyzwyczajenie. Pierwszy łyk ciepłej, małej, czarnej sprawia, że otwieram szerzej zaspane oczy. O czym marzę? O normalności...
Wyszłam na balkon z aparatem w dłoni. Powiew świeżego, wiosennego powietrza obudził we mnie tęsknotę, by wybrać się na spacer. Niestety. Jesteśmy wszyscy uziemieni. Cóż pozostało mi jedynie pstrykanie zdjęć z balkonu. A więc witaj wiosno, piękna Pani. Jak nie kochać przyrody za jej wyjątkową szatę. Za ptaków śpiew, który  wrażliwej duszy rosi oczy. ..









Przemyślenia...

13:06

Przemyślenia...


W dobrym humorze, pełna pozytywnej energii wyszłam z domu na poranne zakupy. Jak mus to mus. Pomyślałam sobie ściskając w dłoniach maseczkę i jednorazowe rękawiczki. Wolnym krokiem udałam się pustym chodnikiem w stronę super marketu. W trakcie trwania pandemii nigdy nie brałam wózka w markecie w obawie przed bakteriami. Dzisiaj spotkała mnie niemiła niespodzianka, która popsuła mi humor. Nawet nie chodziło o mój humor. Po prostu wściekłam się na dobre. Otóż , mężczyzna z ochrony zasugerował bym wróciła się po duży wózek. Na samą myśl, że muszę go dotknąć wstrząsnęło mną. Odpowiedziałam panu, że ja tylko po jedną rzecz i nie mam ochoty dotykać wózka. Niestety. Pan stwierdził, że to nowe rozporządzenie i bez wózka nie wejdę. Co jeszcze bardziej dolało oliwy do ognia. Stwierdziłam,że na siłę "ktoś" pomaga rozprzestrzeniać się wirusowi. Kiedy ustawiłam się w kolejce do kasy, stwierdziłam, że jak nigdy kolejka jest duża. Nikt nie pilnował , by klienci nie wchodzili sobie na plecy. A właśnie tak było. Po powrocie do domu moja kurtka powędrowała do pralki. Od dłuższego czasu śledzę profil słynnego jasnowidza Krzysztofa Jackowskiego. To, co usłyszałam dzisiaj w jego nowej audycji, przeraziło mnie. No, prawie przeraziło. Otóż pan Krzysztof stwierdził,że ten rok będzie trudny dla wszystkich i tutaj wysłuchałam kolejnego przekazu. Odbył się 01.04.2020, czyli wczoraj pod tytułem "Jackowski sprawdza Jackowskiego".
Pomyślałam sobie, że żyjemy w trudnych czasach. Pandemia koronawirusa to, jak wojna. Wychodząc z domu masz cichą nadzieję, że "pocisk" wirusa nie dosięgnie ciebie i wrócisz do domu cały i zdrowy. Druga wojna światowa trwała pięć lat. Ile potrwa wojna z wirusem?

Dzień czwarty...




Copyright © Dom na końcu świata ... , Blogger